Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamierzchłe czasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamierzchłe czasy. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 kwietnia 2012

sentymentalnie

dalej o sprzataniu, bo skoro nie bardzo widać efekty, to niech przynajmniej będzie wiadomo, że cała ta zabawa zajmuje mi sporo czasu - na to, że większość tego czasu spędzam na oglądaniu różnych ciekawych znalezisk już się przymknie oko. znalazłam na przykład książkę wydaną z okazji piętnastolecia mojego liceum (na które poszłam już jako Poważna Absolwentka) z dedykacją od Doroty, naszej licealnej polonistki:

i jeszcze pamiętnik z podstawówki znalazłam. za cholerę nie potrafię zidentyfikować czyj to wpis, ale ten ktoś się ewidentnie już wtedy na mnie poznał:

tak a propos podstawówki to Michał mi ostatnio wypominał, że w podstawówce biłam kolegów, a potem im wyjaśniałam, że nie mogą mi oddać, bo jestem dziewczynką. teraz w tym samym budynku jest referat szkoleń straży miejskiej i prowadzę tam zajęcia z angielskiego dla strażników (czasem nawet w tej samej sali gdzie uczyłam się czytać, pisać i kopać chłopców w krocze). z przemocy fizycznej już zrezygnowałam, ale poza tym to tak znowu dużo się przez te lata nie zmieniło.

poniedziałek, 11 lipca 2011

sprzątanie

koniec roku szkolnego i stosy w większości nie moich książek na podłodze, parapecie, krześle i generalnie każdej innej powierzchni płaskiej zmotywowały mnie do bardziej szczegółowych porządków - nawet w tych częściach biurka, do których już od dawna brakowało mi odwagi zajrzeć z uwagi na formy życia, które w międzyczasie mogły tam wyewoluować. na formy życia ostatecznie przymknęłam oko, unikając przy okazji zbędnego dramatyzmu związanego z eksmisją, rozbijaniem rodzin, konfiskatą majątku i innymi drastycznymi rozwiązaniami, ale za to trafiłam na masy papieru o wartości sentymentalnej. częścią się już chwaliłam na fejsbuku (bo na fejsbuku fantastycznie się prokrastynuje nad sprzątaniem, na bieżąco informując o znaleziskach i prowadząc dyskusje na ich temat), ale tutaj chciałam zebrać wszystko do kupy i może nawet dorzucić coś ekstra. na pierwszy ogień bezcenny oryginał rapu Tadeusza z okresu wczesnego gimnazjum (kiedy to na wycieczce szkolnej zdemolowałam Mu pokój, czego chyba do tej pory do końca mi nie wybaczył. kiedyś to potrafiliśmy się bawić bez alkoholu):

a o tym może już wspominałam pisząc o Rosji, ale zdjęcia chyba nie było i teraz ciężko mi wyjaśnić sobie dlaczego, bo to aż się prosi:

zdjęcie przedstawia oczywiście papierek od słynnej rosyjskiej czekolady 'Aljonka' - taki ichni Wedel, z tym, że smakiem bardziej zbliżony do mydła. a, i jeszcze istotna sprawa - tę czekoladę produkuje firma 'Czerwony październik.'

bonusowo osiemnastkowe zdjęcie, bardzo mnie kochali w liceum:

p.s. a oto dlaczego nie powinnam więcej chodzić do szmateksów:

nie, to zdjęcie to już nie relikt, było robione jakoś kilka dni temu i do tematu ma się nijak, ale dawno tu chyba nie było żadnych ośmiornic. (tak, jedną taką miałam już wcześniej, tylko ta druga jest nowym nabytkiem - ale za trzy złote grzechem by było nie kupić, nieważne, że niedługo nie będę już miała gdzie mieszkać bo wszędzie mam zabawki.)

piątek, 7 stycznia 2011

Płock

wspominałam, że odkopałam zdjęcia z licealnej wycieczki do Płocka (2006?), prezentujące ciekawe murale na pewnym płockim podwórku i że zamierzam je tu zamieścić. zamieszczam.

(ośmiornica!)

niedziela, 2 stycznia 2011

yet another stary komiks

jeden się zawieruszył jak wrzucałam starocie.

swoją drogą, Bardzo Poważny Fanfik z Zamierzchłych Czasów, który też zamieściłam tu jakiś czas temu, był zainspirowany obrazkiem Azu. chciałam zamieścić obrazek w komplecie z fanfikiem, ale jako, że nie byłam w posiadaniu tego pierwszego, fanfik obył się bez obrazka, który prezentuję teraz (dziękując jednocześnie autorce za pomoc w odkopytaniu Starych Śmieci).

p.s. wiele razy usiłowałam komuś wyjaśnić, dlaczego nie jestem w stanie grać w gry komputerowe wymagające reakcji w czasie rzeczywistym. o, ten komiks nieźle to ilustruje.

p.p.s. tak w ogóle to właśnie wróciłam z wyjazdu mojego życia i mam milion głupich zdjęć. jak już doprowadzę się do względnego porządku to zapewne się jakimiś pochwalę.

czwartek, 23 grudnia 2010

stare starocie, tym razem w formie zdjęć

znalazło się trochę płyt przy okazji świątecznych porządków, a część płyt zawierała Dawno Zaginione Zdjęcia. tak więc, w miarę chronologicznie:

jakiś marzec 2005 - śniegowy Totoro między innymi mojego autorstwa, zbudowany na konwencie dla kotołaków.

Drzewo w kształcie Dupy (Świbno koło Gdańska, wakacje 2005)

potwór morski Flądrą zwany (te same wakacje, miejsce to samo)

Gdańsk 2005

warszawskie Łazienki 2005

rozwijanie miłości do napisów na murach - warszawska Starówka 2006

kolejny potwór morski, tym razem gdzieś w okolicach Helu, wakacje 2006

wieloryb, do którego powstania się przyczyniłam - Rowy 2006

zdjęcie z Popularnym Pisarzem (2007)

moja nieodżałowana kostka, którą nosiłam złą i mhroczną będąc

Zło i Mhrok (i kwiatki na bluzce) w pełnej krasie. Rumia 2006.

mam jeszcze zdjęcia z licealnej wycieczki do Płocka, ale opublikuję je w osobnym poście - nafotografowałam się tam na pewnym podwórku genialnych murali, chciałabym je tu wszystkie pokazać.

wtorek, 14 grudnia 2010

głupot, sentymentów i powodów do zażenowania ciąg dalszy

a co tam, pomyślałam, że jednak wrzucę tego Bardzo Poważnego Fanfika, o którym wspominałam w poprzednim poście - z prośbą o przymknięcie oka na odrobinę kotołackości w nim zawartej, bo napisałam go cztery lata temu. motyw przewodni - 'Piraci z Karaibów,' część bodajże druga.

Dżek Sparoł przesiadywał właśnie w jednej ze swoich prawie ulubionych knajp (wolałby przesiadywać w jednej ze swoich ulubionych knajp, niestety przesiadujące w nich pamiętliwe kobiety oraz Fanki Żądne Krzyżowania Go Ze Wszystkimi Męskimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów stanowiły poważne zagrożenie dla jego życia i zdrowia) gdy w drzwiach owej knajpy pojawił się wysłannik ze zwojem pergaminu w dłoni.wysłannik ów zbliżył się do Dżeka (biorąc pod uwagę, że jest to Poważny Fanfik Yaoi powinna teraz nastąpić scena łóżkowa, jednakowoż ze względu na zamiłowanie autorki do elementów zaskoczenia sceny łóżkowej nie będzie) i rozwinął pergamin.
- szef wytfurni filmowej Łolta Dizneja uprzejmie informuje, że jego wakacje na Kamczatce i dziewięćdziesięcio ośmio pokojowy apartament w Kazahstanie pochłonęły całe dochody z pierwszej części filmu - a jako, że ma on w planie jeszcze zakup Cholernie Drogiego Garbusa i nowego odkurzacza, musimy zrobić część drugą.

jak powiedział, tak zrobili - z tym, że sfinansowanie części drugiej pochłonęło tak ogromne koszta, że szefowi wytfurni prawdopodobnie nie wystarczyłoby na nowy odkurzacz - tak więc zrobiono jeszcze część trzecią, a ponadto całą serię gier na telefony komórkowe i maskotek przedstawiających Dżeka Sparoła w skali jeden do jednego.

nie myślcie jednak, że zrobienie części drugiej (czy tym bardziej trzeciej) przyszło im z łatwością. co prawda opłacili aktorów, dźwiękowców, kamerzystów, mądrych ludzi od efektów specjalnych i jeszcze mnóstwo innych osób i zamierzali już zacząć kręcić, gdy nagle jakieś dziwne przeczucie tknęło Dżeka.
- czegoś mi tu brakuje - stwierdził.
- reżysera? - spytał Łil- nie ma się czym przejmować, reżyser wyszedł tylko na piwo i niedługo powinien wrócić...
- nie, to nie to... coś jakby... ta rzecz na 'm'...
- makijaż? - odezwała się któraś z Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów.
- niee...
- majtki? - spytała nieśmiało Elizabet, po czym jakby przypomniała sobie o czymś, bo z przerażoną miną wybiegła do garderoby.
- co? a... nie. zaraz... wiem... chodziło mi o scenariusz!
ekipa popatrzyła po sobie, a reżyser zwalający się właśnie pod stół w jakiejś knajpie połączył się z nią na moment myślami.
- po co nam scenariusz? - zapytał filozoficznie Kraken - mamy efekty specjalne...
- i Dżeka Sparoła! - dodał Barbarossa.
- i... łóżko? - zagaiła nieśmiało Elizabet, która wróciła właśnie z garderoby, znacznie spokojniejsza.
Dżek Sparoł, jako miłośnik filmów posiadających głębię i niosących ze sobą wyższe wartości, nie zgodził się na oparcie drugiej części wyłączie na efektach specjalnych - jednak fakt posiadania Dżeka Sparoła i wspomnianego przez Elizabet łóżka dość szybko go przekonał, że nawet taki film może być filmem niezwykle wartościowym.
w ten sposób uradzono, ku wielkiej radości Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów, że pierwszą sceną drugiej części winna być scena łóżkowa. Dżek Sparoł położył się więc na łóżku, a kamerzysta wyszedł na chwilę z knajpy, w której pił z reżyserem, żeby ową scenę nakręcić.
- pierwsze piętnaście minut mamy z głowy - stwierdził zadowolony Łil, podczas gdy kamerzysta dalej kręcił leżącego na łóżku Dżonego Depa - pomyślmy teraz co zrobić z pozostałymi stu trzydziestoma..
tu z pomocą przyszedł Dejwi Dżons, który właśnie wyłonił się zza scenografii. ledwo pojawił się na planie, a już Dżek Sparoł poderwał się z łóżka (przerywając, ku ogromnemu niezadowoleniu wszystkich Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów, pasjonującą scenę łóżkową) i chciał się rzucić w jego ramiona, jednak Dejwi Dżons pozostał obojętny.
w tym momencie między Dżekiem a Dejwim rozpętało się coś na kształt kłótni małżeńskiej, jednak żadna z Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów nie wie, czego właściwie owa kłótnia dotyczyła, bo wszystkie były w tym momencie zbyt zajęte ustalaniem który z bohaterów jest seme, a który uke. usłyszały tylko ostatnią wypowiedź Dejwiego Dżonsa:
- nie jestem taki łatwy, jak ci się to wydaje! aby zdobyć mnie, musisz wpierw zdobyć moje serce! a konkretniej klucz do mojego serca. a jeszcze konkretniej to klucz do skrzynki z moim sercem. a tak w gruncie rzeczy to samą skrzynkę też, bo gdzieś mi się ostatnio zgubiła...
to rzekłszy, Dejwi Dżons zniknął ze scenografią, pozostawiając skonfundowanego Dżeka Sparoła i resztę ekipy, uradowaną z faktu, że poza scenami łóżkowymi w filmie będzie też fabuła. jakaś fabuła. ostatecznie, szukanie klucza do serca Dejwi Dżonsa (a konkretniej klucza do skrzynki z sercem Dejwiego Dżonsa i samej skrzynki też) także można nazwać jakąś fabułą, prawda?
- co by nam nie wyszło - stwierdził sentencjonalnie reżyser, ocucony właśnie przez faceta od efektów specjalnych - nie będzie to gorsze od drugiego "Matrixa".

i tak oto ekipa powzięła postanowienie, że w części drugiej Dżek Sparoł, z pomocą Łila i Elizabet, będzie poszukiwał klucza do serca (a właściwie do skrzynki z sercem i samej skrzynki też) Dejwiego Dżonsa.

p.s. a skoro przy starociach jesteśmy, to macie tu zdjęcie mojego świętej pamięci szczura, przysypiającego na jakichś Bardzo Ważnych Kserówkach.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

głupoty, sentymenty i powody do zażenowania

te kilka lat temu, w liceum, byłam strasznie zblazowana. strasznie. mało tego - spotykałam się z mangowcami i, o zgrozo, miałam konto na DeviantArcie (nigdy nie byłam na spotkaniu AA, ale alkoholicy, którzy przychodzą na takie spotkania i przyznają się do swojego alkoholizmu, czują się pewnie mniej-więcej tak jak ja teraz). weszłam kilka dni temu na to swoje konto i znalazłam stare komiksy - stwierdziłam, że może je tu, choćby i z czystego sentymentu, zamieszczę. uprasza się o przymknięcie oka na błędy językowe.

tak jest, to wcale nie ja tutaj mówię 'Kraken.' mimo wszystko, jak się tak zastanowić, to to chyba były początki początków mojego zamiłowania do macek. swoją drogą to po tamtym seansie powstał nie tylko komiks, ale i fanfik. zastanawiam się, czy go nie wrzucić na bloga w osobnej notce, tak jak już to kiedyś zrobiłam z 'Domem latających sztyletów,' ale waham się, bo mimo wszystko, fanfik jest odrobinę kotołacki.

na deser macie jeszcze animację flashową, którą kiedyś dedykowałam chyba ludziom z mangowych spotkań.

wtorek, 9 listopada 2010

o Ursynowie z odrobiną nostalgii

wzięło mnie ostatnio na zwiedzanie Ursynowa, wszystko przez tę książkę - póki co dopiero przejrzana, czeka dopiero na swoją kolejkę do czytania, ale już widzę, że zapowiada się ciekawie. przy okazji przypomniałam sobie o istnieniu pewnej strony internetowej opisującej relikty PRLu na Ursynowie - strona była fantastyczna, ale linka do niej zgubiłam już dawno i ni cholery nie potrafię go teraz odszukać. w każdym bądź razie, czasami wracając z przedszkola wybieram nieco okrężną drogę, żeby zająć się Zwiedzaniem i Odkrywaniem (po raz pierwszy lub na nowo). o, takie rzeczy na przykład ostatnio odkryłam:

dynie na bazarku przy Wąwozowej (tak, to było jeszcze przed Halloween)

coś dla najmłodszych fanek (i fanów, rzecz jasna) Davida Hasselhoffa, znalezione na tym samym bazarku

oczko wodne - pojęcia nie miałam, że w okolicach Natolina/Kabat coś takiego się znajduje.

budynek przy ulicy Przy Bażantarni (dziękuję Klaudii za doinformowanie w kwestii adresu, myślałam, że to Małej Łąki.)

ogródek jakiejś wiedźmy, koło Żabińskiego bodajże

miejsce, gdzie dawno temu była moja zerówka - takoż przy Żabińskiego.

poniedziałek, 19 lipca 2010

nowe stare zdjęcia

utracone kiedyś tam razem z którymś tam dyskiem, odzyskane teraz z dysku cudzego. szczególnie interesujące jest te kilka kwiatków z Łodzi, bodajże z sierpnia 2007.

w herbaciarni 'Niebieskie Migdały' (fantastycznej) na Piotrkowskiej

zwracam uwagę na ułożenie sklepów: najpierw sex shop z klubem nocnym, potem moda ślubna, na końcu notariusz - całe życie staje przed oczami.

p.s. bonusowo najstarsze z odzyskanych zdjęć paszczy własnej - częstochowski sylwester 2006.

p.p.s. bezpieczeństwo w internecie.

piątek, 21 maja 2010

spam ze SPAMu (część druga)

po sztuce wizualnej przychodzi kolej na epickie dialogi z czasów liceum, również wygrzebane w otchłani SPAMu:

rozmowa z Olą o wypracowaniu z polskiego. Ola wysuwa jakąś pokrętną teorię na temat boga i człowieka.
ja:
taa? a który filozof tak powiedział?
Ola:
żaden, ale można walnąć jakiegoś mało znanego barokowego.
ja:
o! wymyślę jakiegoś i wcisnę kit że był tak mało znany, że nikt poza mną go nie zna.

***

anglistka:
po pierwszej jedynce z nieprzygotowań trzeba wreszcie zacząć myśleć o nauce!
Malcharek:
albo o kupnie podręcznika...
Heniek (konspiracyjnym szeptem):
albo o morderstwie.

***

polonistka:
kto może zinterpretować ten wiersz?
Oleg:
to jest bardzo trudny wiersz, szczególnie, że po angielsku. to znaczy przetłumaczony na polski, ale był po angielsku...

***

polonistka:
jak powiedział Stalin - 'był człowiek, był problem. nie ma człowieka, nie ma problemu.' hmm... to powinno zostać mottem naszej szkoły.

***

polonistka:
'figury egzystencji' - jak to pięknie brzmi...
Oleg:
no! prawie jak jak 'ekshumacja'!

***

polonistka (opisując nam obrazki z podręcznika, ponieważ większość klasy nie ma ze sobą książek):
boże, ja się tu czuję jak w telewizji dla niewidomych!

***

Jaszczurka:
dlaczego resetowanie przez alt+ctrl+delete jest bezpieczniejsze niż przez przycisk na obudowie komputera?
ja:
bo nie trzeba się schylać?

***

Jaszczurka opowiada nam o swoim dziecństwie:
zawsze jak się bawiliśmy, to ja byłam Godzillą... i chłopcy się denerwowali, bo im deptałam po samochodzikach.

***

Jaszczurka:
nie mogę dziś ćwiczyć na wf-ie, bo mam wybity palec i rozwalony nadgarstek.
Ola:
i nogę w gipsie...
Jaszczurka:
tak. i mózg w formalinie.

***

ja:
czy mi się wydaje, czy *** (wuefista) ma dziś na sobie damskie buty?
Hubert:
skąd! to są męskie szpilki.

***

Ania do mnie, w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach:
bo dla ciebie to wszystko ma albo kolce, albo włosy na plecach!

***

Jaszczurka (zziajana po zaliczaniu biegów na wfie, ledwie łapie oddech):
chyba brakuje mi lewego płuca... widział ktoś może?
ja:
nie. ale spokojnie, z jednym to chyba można żyć...
Jaszczurka:
można, można. ale ono miało wartość sentymentalną!

***

chemiczka:
kto ma ołówek? może ktoś pożyczyć?
Jaszczurka:
ja mam!
chemiczka:
a już dziękuję, już mi ktoś dał...
Jaszczurka:
ale mój jest lepszy! mój jest... w żyrafy!

***

Ania:
*** ma głęboko ukryte talenty.
ja:
niezwykle głęboko. jak po śmierci zrobią jej sekcję zwłok to się ujawnią.

***

ja (do bliżej niesprecyzowanego rozmówcy):
najbardziej cenię w tobie twoje piękno wewnętrzne. z miejsca zakochałam się w twojej wątrobie i jamie otrzewnej.

***

anglistka:
do we have any charity organizations in Poland?
Hubert:
we do. Radio Maryja.

***

ja (żegnając się z Jaszczurką, Anią i Olą):
ale nie będę was całować, co? to jest ohydne.

***

ja (bawiąc się słomką do napojów):
zobaczcie, mam różdżkę!
Ania:
ale za to nie masz mózgu.
ja:
wyczaruję sobie!

***

jestem zła na Jaszczurkę z bliżej nieokreślonego powodu.
Jaszczurka (usiłując się wytłumaczyć):
zrobiłam to nieświadomie...
ja:
nieświadomie, ale z premedytacją.
Jaszczurka:
z nieświadomą premedytacją, z której istnienia zdałam sobie sprawę po fakcie.

***

Bartek (do Jaszczurki):
bierz mnie całego!
Jaszczurka:
niezły pomysł... zabierzcie go stąd.

***

jestem wściakła, Jaszczurka obejmuje mnie ramieniem.
ja (patrząc na ramię Jaszczurki):
co to jest? nie głaszcz mnie!
Jaszczurka:
ja cię nie głaszczę, ja ci dodaję otuchy.
ja:
jeśli nie zabierzesz stąd swojej otuchy, to ona za moment będzie nosić ślady moich zębów!

***

biologia, rozmowa o skuteczności uczenia się.
Oleg:
bo ja to nie mogę spamiętać tych wszystkich kości. kości miednicze, kości czaszkowe, kości żebrne...
Jaszczurka:
kości żebrne?
Zosia:
no. takie do żebrania. jak ktoś jest wychudzony to je ludziom pokazuje, żeby mu na jedzenie dali.

***

jedziemy autobusem.
Giżu (trzymając rękę uniesioną do góry):
patrzcie, trzymam się fata-poręczy! a gdyby autobus teraz zahamował, to bym wyrżnął głową w tablicę z numerem, odbiłoby mi się na czole pół trójki i byłbym Czarodziejką z Księżyca!

***

biologia, omawiamy funkcje poszczególnych narządów zmysłu.
Jaszczurka:
funkcją oka jest wypełnianie oczodołu żeby nie był pusty.

***

matematyka, *** zadaje niekoniecznie błyskotliwe pytanie.
ja:
a to było kolejne pytanie z serii '*** zadaje pytanie'...
Jaszczurka:
to co - zaczniemy te pytania spisywać i zrobimy z nimi stronę internetową, czy jednak będziemy miały tę odrobinę przyzwoitości?
ja:
będziemy miały odrobinę przyzwoitości, w internecie ocenzurujemy imię.

***

Ola:
rzygać mi sie chce.
ja:
a mnie jeść.
(po chwili namysłu)
ty, uzupełniamy się!

***

o bierzmowaniu.
Ania:
świadek trzyma rękę na ramieniu bierzmowanego...
ja:
ty! to może ja sobie jakiegoś faceta na świadka wezmę?
Ania:
na RAMIENIU.
ja:
no ale może mu się obsunie...
Ania:
masz na oku jakiegoś paralityka?

***

ja (w akcie desperacji, do Ani):
zabij mnie!
Ania:
nie ma sprawy.
(rzuca się na mnie)
ja:
no ale nie tak!
Ania:
to jak?
ja:
przyjemniej!

***

leżymy w parku na trawie, patrzymy w niebo.
Ola:
jak się nazywają te chmurki? cumulusy?
ja (bezskutecznie usiłuję się skupić):
zamknij się!
Ola (uradowana):
o, chmurki "zamknij się"!

***

Jaszczurka:
jeśli ktoś was napadnie, to nigdy nie krzyczcie 'ratunku!', bo wtedy ludzie się boją i nie przychodzą na pomoc. podobno najlepiej jest krzyczeć 'pożar!'
ja:
albo 'zboczeniec!', wtedy wszyscy przybiegną pooglądać...

***

wyszliśmy na historii zwiedzać getto. Magda odłączyła się na moment od grupy, teraz próbuje nas dogonić.
historyk:
patrzcie, jaka zdyszana - zaraz nam tu padnie... mieliście już na PO pierwszą pomoc? jakieś usta-usta?
Malcharek:
ostatnio mieliśmy strzelanie z kbksu...
historyk:
100 metrów? 50? do ruchomego celu? dasz radę?
Malcharek:
no nie wiem...
historyk (krzyczy do Magdy):
Magda, stój!
Magda staje.
historyk:
a teraz?
Malcharek:
...
historyk:
albo nie, czekaj - za łatwo. Magda - biegnij! ZYGZAKIEM!

***

Giżu (wychodzi z szafy, w której, z jakichś powodów, przesiedział większość lekcji):
jestem w Narnii!
ja:
to nie Narnia, to krasnoludzki bar ze striptizem.

***

Jaszczurka:
dziś nie planuję męża na obiad - mam jeszcze resztki kochanka w lodówce.

***

przygotowanie do prezentacji z historii.
Ania i ja opisujemy położenie Holandii:
Holandia leży nad dużą wodą, a z drugiej strony ma ląd - bo nie jest wyspą.

***

polski. oglądamy w podręczniku obraz Picassa z abstrakcyjnym przedstawieniem twarzy kobiety. pytanie pod obrazem: 'dlaczego autor zdeformował twarz modelki?'
Ania:
bo była brzydka i nie chciał, żeby się jej przykro zrobiło.

***

pojedynek między Anią i Olą, kłócącymi się, którą z nich interesowało się więcej chłopaków. razem z Hubertem podliczamy i komentujemy.
Ola:
no i jeszcze tych pięciu... i ten z gazetą, i jego brat...
ja:
no. i pewnie jeszcze jakieś męskie liceum...
Ola:
no właśnie! tamto męskie liceum!
Hubert:
no i cały gay bar...

***

ja (na biologii):
trzeba pić mocz żeby być zdrowym i pożywnym.

***

Bartek (mocno zdziwiony):
czemu wszystkie moje książki są podpisane "Michał Fronk"?
Fronk:
e... a może to są moje książki, co?
Bartek (uderzony trafnością komentarza Fronka):
a wiesz że to faktycznie jest możliwe?

***

siedzimy w restauracji.
Ola:
ej! a dlaczego moja cola jest taka słodka?
ja:
bo ja mam cukier w moczu...

***

ja:
jesteś... perwersyjna. a wiedz, że w moich ustach 'perwersyjna' znaczy o wiele więcej niż tylko perwersyjna!
Jaszczurka:
jesteś... pruderyjna. a w moich ustach 'pruderyjna' znczy dwa razy bardziej pruderyjna, niż gdybyś Ty to powiedziała, poprzedzając to trzema frazami ze słowem 'perwersja'!

***

Ola:
nie głaszcz mnie!
ja:
ja cię nie głaszczę, ja się o ciebie wycieram...

***

usiłuję umówić się z Jaszczurką na mieście.
ja:
to może w centrum?
Jaszczurka:
centrum? toż to dzicz i dżungla!
ja:
wszak żyjemy w betonowej dżungli...
Jaszczurka:
jakże ja cię znajdę, wśród kablowych lian i sztucznej palmy?

***

lekcja historii. dostajemy ankietę dotyczącą naszej osobowości i mamy zaznaczyć posiadane przez nas cechy charakteru.
historyk:
oczywiście praca jest indywidualna.
Jaszczurka:
a co jeśli ktoś nie wykazuje cech indywidualnych?
ja:
wtedy wpisuje cechy stadne.

***

Heniek (do Oli):
miałaś betonową grzechotkę i kwadratowe kółka w kołysce!

***

omawiamy 'Tristana i Izoldę'
Hubert:
to były trzy Izoldy?
Ola:
jakie trzy? dwie - Złotowłosa i ta o białych rękach...
ja:
a ta trzecia to był król Marek, który się przebrał za Izoldę żeby iść z Tristanem do łóżka.

***

lekcja, nauczyciel od PO dyktuje nam jakieś formułki. w pewnym momencie, do niepiszącego Bartka:
pisz!
Bartek:
nie mogę...
nauczyciel od PO:
co to za mężczyzna, który nie może? zresztą ty nawet jeszcze mężczyzną nie jesteś...
dyktuje dalej, większość klasy nie nadąża.
Asia:
przepraszam, może pan jeszcze raz?
Heniek:
pan może... i to wiele razy!

p.s. kasting dla (do?) kleru.


p.p.s. zrobiłam jakiś czas temu banner do wstawienia w nagłówek bloga, żeby zaraz potem stwierdzić, że nagłówek wygląda bez bannera znacznie lepiej... niemniej:

p.p.p.s. zamówiłam i już wkrótce będą moje (moje moje moje moje!):

p.p.p.p.s. garść niepowiązanych z niczym konkretnym linków na zakończenie posta:
1. geek porn
2. na chwilę refleksji
3. już nigdy więcej nudnych linków. nigdy więcej przez najbliższe 48 godzin.

wtorek, 18 maja 2010

spam ze SPAMu (część pierwsza)

z łezką w oku przeglądałam kilka dni temu stronę Stowarzyszenia Person Abstrakcyjnie Myślących (znanego powszechnie jako SPAM), którą stworzyłyśmy z Jaszczurką w czasach liceum. za pozwoleniem współautorki postanowiłam zamieścić tu trochę SPAMowych dóbr, bo, jak tak teraz o tym pomyśleć, te trzy lata w liceum to jednak był całkiem fajny czas. na pierwszy ogień pójdzie sztuka wizualna.

autorstwa Jaszczurki:

(mapa mająca na celu objaśnienie mi jak dotrzeć do miejsca jakiegoś spotkania)

mojego autorstwa:

stworzona wspólnymi siłami:

statystyka