Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cthulhu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cthulhu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2012

urodzinowo

koniec grudnia i większa część stycznia to w moim najbliższym otoczaniu okres bogaty we wszelkie możliwe święta. my z Potworem na przykład obchodziliśmy urodziny - ja 19. stycznia, on 25. stycznia. urodziny Potwora minęły co prawda raczej po cichu, ale za to w moje działo się całkiem sporo, co zostało udokumentowane fotograficznie (nawet bardziej niż bym tego chciała). po kolei więc.

świętowanie rodzinne, tu też bez macek się nie obyło.

obrazek promujący imprezę urodzinową i bodajże dość dobrze oddający jej założenia (obowiązkowe wąsy tudzież dziwne przebranie, względnie jedno i drugie).

mój prezent dla Magdy K. (tej od Cthulhu), czyli drugiej jubilatki, która świętowała swoje urodziny na wspomnianej imprezie.

skrupulatne przygotowania do straszenia ludzi

zdjęcie z ręki robione w łazience, teraz mogę już umrzeć ze świadomością, że spełniłam swój obowiązek wobec internetów.

jubilatki i ich zabawki

wąsy (mojego autorstwa), +10 do męskości

wyrażam radość z faktu, że zaraz narysuję Michałowi wąsy.

część prezentów. niestety żadne prezenty z mackami nie załapały się na zdjęcie, chociaż takie też były.

Basia K. nie miała wąsów, ale Jej akurat możemy to wybaczyć ze względu na inne atuty.

Dużo Różnych Ludzi.

(zdjęcia z samej imprezy autorstwa Rafała, Potwory składają wyrazy wdzięczności.)

czwartek, 5 stycznia 2012

2011

lubię swoje kalendarze, tylko dzięki nim jeszcze w ogóle wiem co się dokoła mnie dzieje. i zawsze po zakończonym roku szkoda mi ich wyrzucić, więc lądują gdzieś na dnie którejś szuflady razem ze stertą innych Rzeczy-Które-Nie-Są-Mi-Potrzebne-No-Ale-Przecież-Ich-Nie-Wyrzucę. właśnie przejrzałam kalendarz z 2011 i między innymi takie rzeczy tam są (reszta to Poważne Notatki, rzecz jasna):

sobota, 24 grudnia 2011

kreatywność imprezowa

(będzie kompletnie nieświątecznie, jeśli nie liczyć Jezusa i wina.)

marker + towarzystwo + alkohol = TO. znowu.

bonusowo zdjęcie Magdy i Tadeusza z winem mszalnym:

wtorek, 20 grudnia 2011

the stars are right

poziom Wisły jest teraz ponoć najniższy od jakichś stu lat, w związku z czym z wody wyłoniły się szczątki przedwojennego Mostu Poniatowskiego. pisali, że wypada się wybrać i zobaczyć, więc wybraliśmy się i zobaczyliśmy. wieczór naprawdę bogaty w różnego rodzaju przygody. zaczęło się od złowrogich znaków na niebie i ziemi...

(ten konkretny znak znaleźliśmy obok Zamku Ujazdowskiego)

kiedy już dotarliśmy do szczątków mostu, okazało się, że z wody wyłonił się nie tylko most, ale i przebudzony Cthulhu.

Cthulhu chętnie pozował do zdjęć z kultystami...

...a potem postanowił uczcić fakt, że gwiazdy wreszcie znalazły się we właściwym położeniu i poszedł z nami na piwo.

okazało się jednak, że Cthulhu nie ma zbyt mocnej głowy.

kiedy już zaliczył zgon Magda postanowiła się pod Niego podszyć, ale została zdemaskowana.

tak w ogóle to wylądowaliśmy w klubokawiarni Grawitacja na Browarnej, gdzie w jednej z sal jest wielka tablica, która to została wykorzystana do zareklamowania naszej kampanii społecznościowej ('nie szczaj na deskę!') i mojego bloga, oraz, rzecz jasna, do narysowania cycków. bo jak by to było, tak bez żadnych cycków?

(większość zdjęć została zrobiona przez Magdę - tę, która bezskutecznie usiłowała się podszyć pod Cthulhu.)

poniedziałek, 19 września 2011

Stara Praga

jak przystało na Prawdziwych Warszawiaków, wozimy się ostatnio po Pradze. sporo tam ciekawych knajp, trafiliśmy między innymi do kawiarni 'Stara Praga.' z wieczoru pamiętam głównie komary, Jezusa, komary i ubranka dla psów. a, no i ciekawy adres. i komary.

(ubranka już nie ze 'Starej Pragi,' a z pobliskiego sklepu zoologicznego.)

piątek, 1 lipca 2011

ostateczne rozwiązanie

no serio.

'can be combined with other laser weapons into a single 2-handed weapon.'

(tak, wiem, mało kogo to bawi.)

wtorek, 26 kwietnia 2011

ostatnio znalezione

tylko mnie to zacieranie rąk się jakoś tak nieprzyjaźnie kojarzy w tym kontekście?

p.s. posprzątałam na święta (no jasne, że to nie wszystkie).

środa, 6 kwietnia 2011

wandalizm Wrocławski

ostatnio jestem we Wrocławiu częstym gościem. tym razem zwiedzanie ograniczyło się głównie do akademika, ale to wcale nie znaczy, że nie było intensywnie. ten... zapraszam na dużo głupich głupot.

(prawie) niezawodne ekrany informacyjne na warszawskim Dworcu Centralnym

kolejny wrocławski krasnal (tak żeby jednak pokazać tutaj coś bardziej związanego z samym miastem zanim przejdzie się do prawdziwie głupich głupot - zresztą zdjęcia krasnali to już tradycja w moich wrocławskich postach).

akademikowy współlokator Martyny i Oli

najwyższej klasy body art z Edwinem w roli modela

'nie wiem co narysować, powiedz coś inspirującego.'

sztuka użytkowa

jeszcze więcej body artu (i artystka na ostatnim zdjęciu)

głupia głupota produkcji cudzej, znaleziona koło akademikowej windy

poranne 'siedzę na fejsbuku i nie mam kaca' party

a, no i nie mogę nie wspomnieć, że tym razem udało mi się we Wrocławiu kupić macki (nie byle jakie, prehistoryczne). o, takie macki:

statystyka