Pokazywanie postów oznaczonych etykietą engrish. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą engrish. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lipca 2012

na Grochowie i gdzie indziej

jakiś czas temu miałam rozmowę o pracę na Grochowie. tak powitał mnie Grochów zaraz po wyjściu z autobusu:

poza tym trafiło się trochę ciekawych rzeczy na grochowskich i gocławskich murach:

Gocław, przedobrzenie w tłumaczeniu (angielskim):

trochę streetartu z innych okolic:

mural na Pradze, któremu od zawsze chciałam zrobić zdjęcie

z Powiśla

z Woli (macki?).

niedziela, 13 maja 2012

zbiorowisko

chyba dawno już nie było żadnego posta z zestawem bardziej niż zwykle przypadkowych zdjęć - no to jest.

polski oddział BBC

rap kebab

? (kiedyś w drodze do pracy na nich wpadłam.)

ponglish

albumy z pornomuzyką ludową znalezione na stacji benzynowej gdzieś na końcu świata.

UW to tak ekskluzywna uczelnia, że nawet ma własny system ortograficzny.

biedny obiekt.

na koniec coś z zupełnie innej beczki - znalazłam ostatnio w pewnym sklepie czeskie jajka z niespodzianką:

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

odrobina rosyjskiego Engrisha

kiedy w ostatnie wakacje byłam w Moskwie, kupiłam sobie rosyjską klawiaturę żeby wreszcie nauczyć się pisać bukwami na komputerze w jakimś sensownym tempie. cel poniekąd osiągnięty, ale będzie nie o tym, a o samej klawiaturze - klawiatura jest co prawda wściekle różowa, ale za to zrobiona z silikonu, dzięki czemu można ją zwijać i do woli dotykać brudnymi rękoma (nie żebym zwykle przed dotknięciem się do laptopa myła ręce czy coś). ma też bardzo frapującą instrukcję, trochę po angielsku.

'nadaje się do laptopów i do wojska.'

piątek, 20 kwietnia 2012

pracowe po raz n-ty

ja: do you know another word for a tortoise?
O (po długim namyśle): gad?

M: it's the smallest smartphone on the market and i really very like it, because it fits into my manpurse.
ja: (zaczynam się śmiać)
M: WHAT? did i say something stupid?
(po chwili namysłu)
oh, did i say 'really very'?

B: Children like playing with themselves.

ja: open your books at page 123 and quickly skim the text. can you guess who was this text written for?
M: i think it was written for people.
ja: oh. so not for horses?
M: no. but it might have been written for dogs. on the other hand...
ja: yes?..
M: dogs can't read, i just remembered that.

ja: co to jest 'speeding ticket'?
H: mandat za zapierdalanie.

wtorek, 24 stycznia 2012

pracowe

standardowo - nic mnie tak nie inspiruje jak praca, więc prezentuję kolejną porcję sytuacji i dialogów, które miały miejsce na moich zajęciach (było tego więcej, ale to już na drugim komputerze, który chwilowo padł trupem - resztę wrzucę więc po dokonaniu resustytacji).

to akurat twórczość własna, ale nie mogłam się powstrzymać kiedy zobaczyłam w książce taki tytuł rozdziału (to z podręcznika Sky High 3). are you sure, Andy?

obiecane dialogi i cytaty:

W. czyta na głos. oryginalny tekst w książce: 'let's go before it gets dark.'
W: let's go before we get drunk.

rozmawiamy o designie, każdy w grupie ma za zadanie wymyślić nowy design dla jakiegoś przedmiotu codziennego użytku i opowiedzieć, co czyni go praktycznym.
E: the desk should have a drink holder, because when you work you need to drink a lot of alcohol.

fragmenty najlepszego najgoszego wypracowania jakie w życiu czytałam (w poniedziałek gołymi rękami uduszę pana A., który to dzieło stworzył):

'the boy was a szewczyk who often imagined that he was a brave wojakiem.'

'"hello, Lutku," said the duck.'

'"if you want the gold, you need to have me satisfied!," said the duck to the Lutek.'
(właśnie sobie wyobrażam jak the Lutek zaspokaja potrzeby seksualne kaczki.)

'"finally i'm rich!," thought the boy, going dziarskim step.'

'the boy went to the tailor and dressed in the most expensive dress.'

'a noble lord, can you help me?'
(hello, random noble lord.)

'Lutek looked at the happy old man, who withdrew żwawszym step in the direction of old town.'

piątek, 14 października 2011

furniturokracja - rządy mebli

ostatnio na zajęciach dobry humor zafundowała mi pani B., więc postanowiłam zilustrować fragment jej wypracowania.

wtorek, 26 lipca 2011

praca, praca

rychło w czas, w końcu połowa wakacji... ale jakoś tak mi się przypomniało trochę głupot pracowych, tym razem z zajęć z dorosłymi. na przykład takie zdjęcie tablicy zrobiłam na ostatnich zajęciach w czerwcu (sprawa o tyle zabawna, że zamiast zwykłej tablicy suchościeralnej mamy flipcharta, więc nic się nie ukryje przed Poważnymi Biznesmenami, którzy potem w tej samej sali mają Poważne Konferencje):

naprawdę nie wiem jak to się dzieje, że niezależnie od tematu każda dyskusja z tymi ludźmi kończy się na dupie i cyckach.

i jeszcze kwiatek z wypracowania semestralnego pani M., który pozwoliłam sobie zilustrować:

niedziela, 24 lipca 2011

głupoty z fejsbuka i nie tylko

'make a baby with your friends.' nie, dzięki.

sklep z zabawkami bodajże w okolicach Placu Zbawiciela. osobiście dałabym inne logo.

graffiti pod mostem Śląsko-Dąbrowskim.

sobota, 2 lipca 2011

znaleziska

w sklepie mięsnym na Belwederskiej

w indyjskiej knajpie koło metra Wilanowska

czy ktoś poza mną pomyślał w tym miejscu o waleniach?

czwartek, 23 czerwca 2011

śmietnisko

taka tam zbieranina.

w chińskiej restauracji koło Chmielnej (na Chmielnej?). napis z prawej, bo może kiepsko go widać: 'jeśli państwu nie smakowało, prosimy o polecenie nas swoim wrogom.'

gdzie ci męszczyźni?

sklep z bielizną przy Placu Wilsona. napis na opakowaniu z prawej też jest dobry, tylko niestety raczej niewidoczny. w każdym bądź razie dzięki tamtemu stanikowi można 'stick out chest in body to be a charming female.'

Tesco dyskryminuje seksualnie, sukienek męskich nie mają.

niby nic, ale zawsze to przyjemne nawiązanie kulturowe.

chyba najlepszy (a już na pewno najbardziej widoczny) z efektów renowacji Centralnego.

planuje ktoś 'imprezę'? (znalezione na klatce u jednego z moich uczniów.)

knajpa z drzewem (drzewo z knajpą?) koło metra Wilanowska.

dobra nazwa firmy to połowa sukcesu, jak sądzę (chociaż Auto-Moto-Szatana nie przebija).

sobota, 26 marca 2011

na mieście

z tego, co się ostatnio znalazło przy okazji bywania w różnych miejscach.

pewnie mają jesiotra drugiej świeżości.

piękny Engrish z Flo

koło sklepu mięsnego na Sadybie.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

co się ostatnio napatoczyło

tradycyjnie, kilka mniej lub bardziej głupich zdjęć.

zwykle to w tłumaczeniach z polskiego na angielski występują kwiatki... a tu proszę bardzo. napis na markerze u mnie w pracy.

Cthulhu z anglistyki. w sumie to już dawno go widziałam, ale jakoś nigdy nie udało mi się zrobić zadowalającego zdjęcia -aż do czwartku, kiedy to wybrałam się na wydział odebrać dyplom (tak, przy okazji chwalę się odebraniem dyplomu). wybaczcie ucięty kawałek tekstu, ale Cthulhu zawisł na tablicy w takim miejscu, że nie sposób sfotografować go inaczej - zresztą tego, co ucięte, można się bez większych problemów domyślić.

na drzwiach jakiegoś sklepu w Centrum.

statystyka