Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta i obchody wszelkiej maści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta i obchody wszelkiej maści. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2012

Panowie i Panie

zaczął się sezon plenerowo-ogniskowy, więc chodzi się na imprezy do lasu. najlepiej jak imprezy są przebierane, bo wtedy można wyjść z domu w stroju niestandardowym i robić na ulicy wstyd sobie, i, co ważniejsze, towarzyszącym znajomym. ostatnio z okazji jednej z takich imprez zamieniliśmy się w lesie płciami.

zaczęło się oczywiście od fejsbukowego eventu. jako, że las jest Ciemny, Straszny i Odległy, trzeba było stworzyć mapkę dla odwiedzających go po raz pierwszy. Agata B., będąca Organizatorką i Jubilatką (bo impreza była urodzinowa) podjęła się zadania, jednak nie spełniła go w zadowalającym stopniu, gdyż mapka Jej autorstwa okazała się zbyt mało szczegółowa i nie uwzględniała pewnych szalenie istotnych elementów topografii. całe szczęście, że pod ręką byłam ja i skorygowałam rażące uchybienia:

mapkę umieszczam tu kierując się Miłością Bliźniego - ogniska w Lasku Młocińskim są wśród warszawiaków dość popularną rozrywką, a pewnie wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw, jakie tam czyhają (w tym miejscu pozdrawiam wszystkich, którzy trafili tutaj wpisując w Googlach coś w stylu 'jak dotrzeć na ognisko na Młocinach?').

jak już wspomniałam, ognisko było urodzinowe, więc wypadało przynieść jakiś prezent. Jubilatka podobno lubi kaktusy, więc kaktus został nabyty, ale należało go jeszcze ubrać tak, żeby wpasował się w temat imprezy. w tym miejscu przedstawiam Zbigniewa:

charakteryzacja Zbigniewa (również tworzona w lesie, z tym, że już w innym lesie. dzień był ładny i udało się połączyć przyjemne z innym przyjemnym pożytecznym).

Gorsi Bracia Zbigniewa, czyli produkty uboczne jego narodzin

a tu już w drodze na imprezę - jedziemy ze Zbigniewem metrem.

dojazdów ciąg dalszy (bo Młociny to taki koniec świata, że trzeba się wlec metrem, trzema autobusami, promem i dorożką) - ze Zbigniewem i Tadeuszem przystrojonym w moje urodzinowe boa (którego zresztą nie oddał mi do tej pory - podejrzewam, że po prostu tak bardzo Mu się spodobało, że teraz zakłada je codziennie do pracy).

już na miejscu - obdarowana, obdarowujące i Zbigniew.

Jubilat(ka) z mężczyzną/kobietą

ja w pełnej krasie

dupy

więcej dup.

p.s. a potem było inne ognisko, w innym lesie, i też narysowałam mapę. gdyby ktoś, kto kiedyś będzie czytał tego bloga chciał się akurat dowiedzieć, jak dotrzeć na ognisko w Lesie Kabackim, służę pomocą:

chyba rzucę pracę nauczyciela i zostanę kartografem, bo tak mi świetnie idzie z tymi mapami.

piątek, 29 czerwca 2012

Piknik Naukowy i Targi Książki...

...czyli ciąg dalszy zaległości iwentowych, bo mam kilka fajnych zdjęć do pokazania.

na Pikniku było w tym roku jakoś tak mniej niż średnio (chociaż to może być kwestia mojej zmniejszającej się z roku na rok tolerancji na tłumy), a na Targach nawet tak naprawdę nie byliśmy, po prostu obeszliśmy kilka stoisk na zewnątrz. no, ale znalazły się dwie ośmiornice, Nieczynny Wulkan i Darmowe Nożyczki, więc nie było tak zupełnie źle.

zwłoki na Pikniku

UKSW reklamowało się robakami.

piknikowe macki. pierwszy zestaw macek to bodajże maskotka jakiegoś koła archeologów (i nawet ma imię, którego niestety nie pamiętam, chociaż zostaliśmy sobie przedstawieni).

roboty i inne Fajne Rzeczy

Nieczynny Wulkan

Darmowe Nożyczki - leżały gdzieś na chodniku, zupełnie bezpańskie. chcieliśmy je wykorzystać do straszenia tłumu, który z założenia miał się w efekcie trochę od nas odsunąć, ale niestety, okazało się, że tłum nie boi się Nożyczek.

a to już Targi - ewidentnie nie trzeba umieć pisać żeby sprzedawać książki.

ostrożności nigdy za wiele.

p.s. a po iwentach odpoczynek w pubie. odpoczywając stworzyliśmy dzieło sztuki:

wtorek, 24 kwietnia 2012

dwa spotkania w imię lokalnego patriotyzmu

Ursynów, czyli moja dzielnica Warszawy, obchodzi w tym roku trzydziestopięciolecie swojego istnienia i w związku z tym mają się dziać różne rzeczy. na razie wydarzyły się dwie, a w każdym w dwóch uczestniczyłam - chodzi o spotkania z panem Maćkiem Mazurem w dwóch okolicznych knajpach, Ursynoffie i Roskoszy (o których już zdarzyło mi się wspomnieć). pan Mazur jest ponoć znany z TVNowych Faktów, ale ja kojarzę go jako autora tej książki. okazuje się też, że jest (prawie) rodowitym ursynowianinem i, jako lokalny patriota i miłośnik historii najnowszej, przyszedł na spotkania, żeby poopowiadać trochę anegdot i dokształcić Szanownych Mieszkańców w temacie miejsca ich zamieszkania.

Ursynoff. siedzi pan Mazur, stoi i gra na okarynie pan z ulicy Okaryny, zresztą (emerytowany?) nauczyciel muzyki ze szkoły na Koncertowej (bo Ursynów lubi takie artystyczno-romantyczne nazwy prawie tak bardzo jak Nowa Huta).

w Roskoszy przestrzeni było mniej, ale znalazł się rzutnik, żeby pooglądać stare zdjęcia (od lewej: pan Mazur, lamposuszarka, meblościanka i ekran do rzutnika).

autograf autora w moim egzemplarzu 'Czasoprzewodnika.'

niedziela, 8 kwietnia 2012

miało nie być o świętach

...no ale ten, święta same się napatoczyły. Ewa wrzuciła wczoraj na fejsbuka zdjęcie, które ja odrobinę udoskonaliłam. niech to posłuży za kartkę świąteczną dla wszystkich ludzi, którzy życzą sobie życzeń ode mnie:

p.s. a skoro już o świętach, to wczoraj były urodziny Agnieszki. Agnieszka lubi pandy.

p.p.s. w tym roku weekend świąteczny sponsoruje prokrastynacja.

sobota, 4 lutego 2012

urodzinowo

koniec grudnia i większa część stycznia to w moim najbliższym otoczaniu okres bogaty we wszelkie możliwe święta. my z Potworem na przykład obchodziliśmy urodziny - ja 19. stycznia, on 25. stycznia. urodziny Potwora minęły co prawda raczej po cichu, ale za to w moje działo się całkiem sporo, co zostało udokumentowane fotograficznie (nawet bardziej niż bym tego chciała). po kolei więc.

świętowanie rodzinne, tu też bez macek się nie obyło.

obrazek promujący imprezę urodzinową i bodajże dość dobrze oddający jej założenia (obowiązkowe wąsy tudzież dziwne przebranie, względnie jedno i drugie).

mój prezent dla Magdy K. (tej od Cthulhu), czyli drugiej jubilatki, która świętowała swoje urodziny na wspomnianej imprezie.

skrupulatne przygotowania do straszenia ludzi

zdjęcie z ręki robione w łazience, teraz mogę już umrzeć ze świadomością, że spełniłam swój obowiązek wobec internetów.

jubilatki i ich zabawki

wąsy (mojego autorstwa), +10 do męskości

wyrażam radość z faktu, że zaraz narysuję Michałowi wąsy.

część prezentów. niestety żadne prezenty z mackami nie załapały się na zdjęcie, chociaż takie też były.

Basia K. nie miała wąsów, ale Jej akurat możemy to wybaczyć ze względu na inne atuty.

Dużo Różnych Ludzi.

(zdjęcia z samej imprezy autorstwa Rafała, Potwory składają wyrazy wdzięczności.)

sobota, 28 stycznia 2012

sztuka, przemoc i występek

...czyli motywy przewodnie spędzonego w Liverpoolu (a w zasadzie w Port Sunlight) Sylwestra 2011.

sztuka uprawiana w pubie, do którego trafiliśmy punktualnie o północy. obsługa zdawała się za bardzo nie przejmować ani tym, że ozdobiliśmy im praktycznie całą jedną salę, ani, że wyniosłam stamtąd w dość otwarty sposób firmową szklankę Guinessa.

sztuka uprawiana w domu, na twarzy Robbiego. następnego dnia rano Robbie ponoć wstał, założył płaszcz i poszedł do siebie, radośnie maszerując przez pół miasteczka z mysimi wąsami i napisem 'dupa' na czole.

kreatywne pakowanie dzień po - czyli jak upchnąć majtki do kradzionej szklanki tak, żeby bezpiecznie przetransportować ją przez pół kontynentu? (się udało się.)

przemocy prezentować tu nie będę, musicie uwierzyć mi na słowo, że była.

niedziela, 22 stycznia 2012

dzieła zebrane

składanie życzeń urodzinowych na fejsbuku jest zazwyczaj nudne i nic nie znaczy, dlatego mam dwie zasady:

1. składaj życzenia tylko tym ludziom, z którymi faktycznie masz jakiś kontakt i którym naprawdę chcesz złożyć życzenia

2. zrób to inaczej, na przykład tak:

dla Azu

dla Eweliny, czyli koleżanki w seminaryjnej niedoli (A.N., jak można się domyślić, była naszą promotorką).

dla Basi, która lubi Dzwoneczka i ma cycki

dla Pi

dla Kasi

dla Michała i Tadzika

dla Maćka D.

i bonusowo, chociaż to już nie życzenia, a tylko efekt mojej prokrastynacji (bo to takie modne słowo jest):

część tego już się wcześniej na Potworze pojawiła, ale mniejsza o to.

statystyka