Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lipca 2012

Drawception

już od dłuższego czasu mam wolne od uczelni, ale w czerwcu, znowu będąc studentką, po raz kolejny miałam do czynienia z SESJĄ. zgodnie z tradycją, w czasie SESJI student musi sobie znaleźć jakieś zajęcie, które będzie go skutecznie odciągało od szeroko pojętej nauki. dla mnie takim zajęciem było tym razem Drawception, strona polecana zresztą przez Felicię Day na jej Flogu (ale ja Floga nie oglądam regularnie, więc o rzeczy dowiedziałam się przypadkiem, szukając na Googlach czegoś Bardzo Ważnego). Drawception to coś w rodzaju obrazkowej gry w skojarzenia: pierwsza osoba podaje hasło, kolejna je ilustruje, następna ma za zadanie, widząc tylko obrazek poprzedniej, nadać mu tytuł... i tak dalej, i tak dalej - do jedenastu albo do piętnastu.

z moich własnych bazgrołów:

'old man pays the stripper he loves'

'Satanic reindeer plays the keyboard'

'candy from strangers'

'baby food (literally)'

'gay Mario in Nintendo advert'

'zombies do the YMCA'

'Luke Skywalker uses lightsaber on pinata'

'Guinness spreading a zombie virus! run!'

'pigeon shoots blond goth in the heart'

'Wolverine gets chocolate stuck on claw'

'dino extinction was due to dinotree love'

więcej.

wtorek, 26 czerwca 2012

Sentendre

poza Budapesztem widzieliśmy na Węgrzech jeszcze trzy miejscowości: Wyszegrad, Estragom i Sentendre. w Wyszegradzie jest duży zamek, w Estragom duży kościół, a Sentendre to jeden wielki bazar z mniej lub bardziej kiczowatymi pamiątkami.

ciekawy szyld jednego ze sklepów

ciuchy też mieli. i przerażające manekiny.

pamiątki zrobione z... grzyba (przypuszczamy, że z huby). jakieś lokalne rękodzieło czy co tam.

zdecydowanie najlepsza pamiątka z Budapesztu (do kupienia w Sentendre).

sklep bożonarodzeniowy, czynny cały rok

knajpa z Dalim

dekoracja koło chyba jedynej w Sentendre toalety publicznej (za to połączonej z muzeum nocników)

pocztówka nabyta na jednym ze straganów. czyżby węgierska wersja biblijnej bestii?

p.s. to zdjęcie poniżej to już nie Sentendre, tylko Wyszegrad - niemniej wypchane bażanty prześladują.

piątek, 11 maja 2012

Służewiec

codziennie rano przejeżdżam w drodze do pracy koło muru Służewca, które już od dawna jest chyba ulubionym miejscem warszawskich grafficiarzy. często widzę na tym murze coś, co mi się podoba i żałuję, że siedzę właśnie w autobusie, spieszę się na zajęcia z moimi Poważnymi Biznesmenami i nie mogę wysiąść, żeby trochę pofotografować. ostatnio się odmieniło, bo przesiadłam się z autobusu na rower (póki co nie na stałe, z moją kondycją wyglądam po porannym dojeździe do pracy jakby coś mnie po drodze przeżuło i wypluło) i zrobiłam po drodze kilka zdjęć:

grafficiarze przy pracy

propos roweru:

czwartek, 10 maja 2012

Wiedźmin 2

wiosna to idealny sezon na prokrastynację: robi się ciepło i miło i nie chce się pracować, ale po co zaraz wychodzić z domu, skoro można przecież siedzieć na tyłku i grać na komputerze. na pierwszy ogień poszedł (w końcu) drugi Wiedźmin i opowiadając coś niecoś na jego temat od razu muszę wspomnieć, że bardzo mile mnie zaskoczył. jedynka (która kiedyś zjadła mi połowę wakacji i nie powiem, że nie grało mi się w nią przyjemnie) miała koszmarnie naciąganą fabułę i miejscami naprawdę żenujące dialogi (przynieś mi chleba to ci dam dupy, te klimaty), a dwójka nie tylko jest pod tymi względami o niebo lepsza, ale jeszcze do tego wypełnia pewne dziury i nielogiczności jedynki. duży plus, ale recenzje to nie moja działka, więc nie będę się rozpisywać - zrobiłam za to trochę fajnych screenshotów. patrzcie, obrazki:

nowa broń Geralta (z ciekawych rzeczy do wyboru były jeszcze grabie)

fajne macki

fajne macki w wersji bardziej realistycznej. mimo całej mojej miłości do macek, fajne macki przestały być fajne po tym, jak ubiły mnie po raz pięćdziesiąty. same macki to w sumie jeszcze pół biedy, ale przed walką z mackami za każdym razem wyświetlała mi się cholerna animacja, której z jakiegoś powodu nie byłam w stanie pominąć (i teraz chyba znam ją już na pamięć). koniec końców trafiał mnie szlag, oglądałam raz po raz to samo i już trochę zaczynałam się nudzić, więc stworzyłam na leżącej w pobliżu kartce pomnik mojej nienawiści wobec kayrana (czyli rzeczonych macek):

z innych ciekawych rzeczy:

Geralt nawiązuje do Tolkiena.

"o, a w to okienko co mam wpisać?"
"imię wpisz."

cycki

krasnoludzka propaganda

?

Drizzt!

lesbomancja

brodata elfka

sentymentalne zakończenie z biedronką.

po skończeniu gry chciałam poczytać sobie w internetach o innych możliwych ścieżkach i questach pobocznych, do których nie udało mi się dotrzeć. znalezione tutaj:

'if you decide to go together, you will have an opportunity for sex in the ruined elven baths. to initiate the cut scene choose "you need a bath" dialogue option when it is given to you.'

zdecydowanie dobry tekst na podryw.

i ciekawostka, z tego samego źródła:

'one of the saved elves, Mottle, later offers Geralt sex as a payback for saving her life. (note: this option is said to be unavailable in Australian version of the game, because the censors had issues with the "sex as a reward" thing.)'

p.s. a po Wiedźminie:

wtorek, 8 maja 2012

Nałęczów

jeszcze przed weekendem majowym wyskoczyliśmy na jeden dzień do Nałęczowa. wyjazd był bardzo edukacyjny, bo dowiedzieliśmy się na przykład, że świeżym powietrzem można się nawalić bardziej niż innymi używkami (i wcale nie ma się po tym mniejszego kaca). i były krwiożercze łabędzie, fajne robaki, cycki, burdel i starzy ludzie w parku. i w ogóle.

skoro już jechaliśmy na wschód, zabraliśmy ze sobą Czieburaszkę, która w pociągu mówiła do nas (i do naszych przedziałowych współpodróżnych) po rosyjsku.

legendy głoszą, że w tym budynku mieści się nałęczowski burdel. napis '24h' i pluszowe serce i usta sugerują, że legendy są prawdziwe, ale masa krasnali ogrodowych i innych gipsowych figur jest już odrobinę dezorientująca.

kwiatki z parku zdrojowego

parkowe cycki

łabędzie, które mają zęby i pazury i plują kwasem.

Potwór zbezcześcił kapliczkę w nałęczowskim lesie - podobno święte miejsce licealistów z pobliskiego internatu, którzy wieczorem pielgrzymują do niej na piwo i papierosa.

autochton.

statystyka