Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 kwietnia 2012

Wrocław ekspresowy

wspominałam, że przydarzył mi się ostatnio Wrocław. więcej czasu spędziłam w pociągach niż na miejscu, no ale pociągi też są fajne - a i w samym mieście coś tam ciekawego udało mi się zobaczyć, mimo, że moje zwiedzanie ograniczyło się tym razem do trasy dworzec-akademik. o, z tych ciekawych rzeczy:

mysz samobieżna (dla kota, do zabawy, na prezent bądź na postrach) zdaje się być prawie lepszą pamiątką z Wrocławia niż nabyty kiedyś dinozarł.

tradycyjnie, krasnal (zdaje się, że nowy - a przynajmniej wcześniej mi nie znany)

martwe bażanty dalej prześladują - te wrocławskie nie są wyjątkiem.

vlepka

prawie jak The Cavern.

środa, 6 kwietnia 2011

wandalizm Wrocławski

ostatnio jestem we Wrocławiu częstym gościem. tym razem zwiedzanie ograniczyło się głównie do akademika, ale to wcale nie znaczy, że nie było intensywnie. ten... zapraszam na dużo głupich głupot.

(prawie) niezawodne ekrany informacyjne na warszawskim Dworcu Centralnym

kolejny wrocławski krasnal (tak żeby jednak pokazać tutaj coś bardziej związanego z samym miastem zanim przejdzie się do prawdziwie głupich głupot - zresztą zdjęcia krasnali to już tradycja w moich wrocławskich postach).

akademikowy współlokator Martyny i Oli

najwyższej klasy body art z Edwinem w roli modela

'nie wiem co narysować, powiedz coś inspirującego.'

sztuka użytkowa

jeszcze więcej body artu (i artystka na ostatnim zdjęciu)

głupia głupota produkcji cudzej, znaleziona koło akademikowej windy

poranne 'siedzę na fejsbuku i nie mam kaca' party

a, no i nie mogę nie wspomnieć, że tym razem udało mi się we Wrocławiu kupić macki (nie byle jakie, prehistoryczne). o, takie macki:

niedziela, 27 lutego 2011

Wrocław po raz trzeci

podsumowując ostatni tydzień: jeszcze więcej krasnoludków, dużo napisów na murach, dinozaury i kamasutra.

gdyby ktoś się zastanawiał jak działają bankomaty

Brama Do Wody

najbardziej dystyngowany śmietnik na świecie

most bodajże na Wyspę Słodową, do którego zakochani przyczepiają kłódki ze swoimi imionami. gdyby ktoś miał problemy z doczytaniem się, informuję, że na kłódce z pierwszego zdjęcia jest napisane 'ja + piwo.' na drugim zdjęciu zaintrygowała mnie kłódka do roweru, czy jakkolwiek się ta rzecz nazywa.

fragment ruchomej szopki w kościele na Wyspie Piaskowej (kiepska jestem z wrocławskich wysp, poprawiajcie mnie). w szopce było praktycznie wszystko, jednak poza ośmiornicą - więc musiałam się zadowolić dinozaurami.

pirania znaleziona w tym samym kościele

seksowne zdjęcie na masce malucha

Muminki i ja

Companion Cube

jednorożec raczej nie jest robotyczny i wcale nie ma tęczowej grzywy, ale to i tak Najwspanialsza Reklama Na Świecie.

zapowiedziana na początku posta kamasutra (cała z czekolady)

secesyjny sklep mięsny

menski menszczyzna.

trochę wrocławskiej twórczości namurnej:

plus moje własne kontrybucje, a także nienamurne reklamy Potwora:

na koniec Najlepsza Pamiątka, Jaką Można Przywieźć Ze Wrocławia. Najlepszą Pamiątką, Jaką Można Przywieźć Ze Wrocławia jest, rzecz jasna, plastikowy dinozarł. o taki:

(a żadnej ośmiornicy nabyć mi się nie udało.)

p.s. jak kto ciekawy: Wrocław po raz pierwszy i Wrocław po raz drugi.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Wrocław po raz drugi

tym razem już nie w Ciemnym Fiolecie, za to z kwiatami we włosach - bo wybraliśmy się do wrocławskiego Capitolu na 'Hair'. poza tym, wśród ogólnego zabiegania, zajmowaliśmy się tropieniem krasnoludków (które znacznie się od maja rozmnożyły), fotografowaniem malunków na murach i poszukiwaniem rnic (które zresztą zakończyło się sukcesem, w ciągu trzech dni moja kolekcja zwiększyła się o cztery sztuki, czyli trzydzieści cztery macki - tych, którym nie zgadzają się rachunki informuję, że jedna z rnic jest dziesięciornicą). w tym ostatnim celu trafiliśmy nawet do słynnego wrocławskiego zoo, w którym rnic już niestety nie znaleźliśmy - spotkaliśmy za to sforę mitologicznych stworzeń i zostaliśmy wylizani przez Śmierdzącego Potwora (sądząc po wyglądzie, wyjętego z jakiegoś programu Jima Hensona), którego zapach towarzyszył nam jeszcze długo potem, mimo stosowania najróżniejszych środków higieny. cała zabawa zakończyła się anginą, która położyła nas do łóżek i trzyma w nich do tej pory, a wcześniej nieludzko męczyła w paskudnie zatłoczonym nocnym pociągu - ale nic darmo, jak mówią.

ogłoszenie, które powitało nas zaraz po przyjeździe do Wrocławia (napis głosi 'miłego dnia,' gdyby ktoś nie mógł się doczytać)

bo McDonald's jest już passe. przynajmniej we Wrocławiu.

to (chyba) nie jest plik gejowskich magazynów, to stojak z prasą we wrocławskiej Pizzy Hut.

radosne zabawy w Smyku

Poczta Wrocławska

mama i ja (i ja)

warszawski krasnoludek

z patronem mojego liceum

pod pręgierzem

dzikie (i agresywne) zwierzęta miejskie

krasnoludzkie kobiety jednak nie mają bród. przynajmniej te wrocławskie.

znalezisko z wrocławskiego sklepu 'wszystko za pięć złotych'

na murze

rzeźnik Słoneczne Studio

błądy z wrocławskiego zoo

pogłaskałam Szatana.

czekając na pociąg w Empik Cafe. ta widoczna na zdjęciu to zresztą nie jedyna kiepska literatura, jaka towarzyszyła nam podczas wyjazdu. we Wrocławiu udało nam się zdobyć kolejnego Snerga do kolekcji.

statystyka