niedziela, 2 października 2011

granie

bycie studentem zobowiązuje do marnowania czasu (głównie co prawda w sesji, ale mniejsza o to - tak samo jak o fakt, że zajęcia zaczynam dopiero za tydzień), więc wzięłam się znowu za gry komputerowe. będzie kilka ciekawostek.

Foster: fancy doing some welding, Joey?
Joey (robot): you bet, I want some action. who's the victim?
Foster: you can't go using the welder on people!
Joey: oh yeah? who says?
Foster: Asimov's Laws of Robotics...
Joey: that's fiction, Foster. It's just something some guy made up.

'Beneath a Steel Sky,'

wyprzedaż szklanych jednorożców w pierwszym epizodzie 'The Tales of Monkey Island'

kształt falliczny z Angry Birds (tak, jestem głupia, nie umiem zrobić screena w Angry Birds).

sobota, 1 października 2011

akwarium

motywacje do odwiedzenia londyńskiego akwarium były dokładnie dwie: pingwiny i ośmiornice (ośmiornice dla mnie, pingwiny dla Sandy). na dobry początek całkiem przypadkiem dostałam bilet z mackami (a obrazki na biletach były różne, więc to musi być przeznaczenie, tak samo jak kiedyś na Pikniku Naukowym), ale potem nie było już tak dobrze. jedyna żywa ośmiornica w akwarium jest co prawda spora, ale też dość nieśmiała i zamiast prezentować się zwiedzającym, woli siedzieć wciśnięta między kamienie i wymachiwać trzymanym w macce nocnikiem, który dostała w charakterze zabawki (naprawdę). Sandzie poszczęściło się z pingwinami znacznie bardziej, ale ja w sumie też narzekać nie mam na co, nieśmiałą ośmiornicę zrekompensowały mi inne potwory morskie.

nawiązuję nową przyjaźń.

dekoracje z Atlantydy rodem

nieśmiała ośmiornica i jej nocnik (?)

'którego loga należy szukać przy kupowaniu ryb?'

przytul płaszczkę.

z serii 'ciekawe nazwy ryb.'

Sanda w opresji

'pokaż jak robią rybki.'

ze ściany się dowiedziałam, że ośmiornica jest tak inteligentna jak pies.

pamiątki! byłam bliska kupienia wszystkich trzech, ale w końcu wybrałam środkową.

środa, 28 września 2011

londyńskie kurioza

o Londynie ogółem już było, a teraz porcja głupich/intrygujących/dziwnych/sympatycznych napisów, reklam i innych tego pokroju rzeczy w Londynie sfotografowanych.

Retardex to, wbrew pozorom, cudowne remedium na nieświeży oddech.

Space Invaders atakują.

tylko ja mam drastyczne skojarzenia przez tę gotycką czcionkę?

prostownica do włosów (czy tam lokówka) w dworcowej toalecie

suweniry

słodycze od Willy'ego Wonki

na lotnisku.

poniedziałek, 26 września 2011

książki

'- как всё это премудро, господи! - вполголоса заговорил он. - написал человек книгу... бумага и на ней точечки разные - вот и всё. написал и... умер он?
- умер, - сказал я.
- умер, а книга осталась, и её читают. смотрит в неё человек глазами и говорит разные слова. а ты слушаешь и понимаешь: жили на свете люди - Пила, Сысойка, Апроська... и жалко тебе людей, хоть ты их никогда не видал и они тебе совсем - ничего! по улице они такие, может, десятками живые ходят, ты их видишь, а не знаешь про них ничего... и тебе нет до них дела... идут они и идут... а в книге тебе их жалко до того, что даже сердце щемит... как это понимать?..'

М. Горький, 'Коновалов'

niedziela, 25 września 2011

Londyn

dostałam w końcu zdjęcia z Londynu i teraz przez jakieś trzy posty będę się chwalić. wspomnienia już średnio świeże, bo rzecz się działa w lipcu, to i trudno coś więcej teraz napisać - w każdym razie były różnie couchsurfingowe przygody, były wycieczki po typowo brytyjskich pubach, było obowiązkowe zwiedzanie, były macki w Londyńskim Akwarium (ale Akwarium zasługuje na osobnego posta)... i w ogóle. ten, i skoro już te zdjęcia dostałam, to je tu po prostu wkleję.

na początek tradycyjne full English breakfast

bażant z pubu w Camden - ewidentnie bażanty nie przestają mnie prześladować.

cycki z British Museum

macki z British Museum

jeszcze jedno zdjęcie z British Museum - tabliczka w strategicznym miejscu.

'Abbey Road' w sklepie z M&Msami. sam sklep był jedną z dziwniejszych rzeczy, jakie widziałam w Londynie: nie wiedziałam, że wokół zwykłych cukierków można zbudować taki kult i potem sprzedawać figurki z nimi w roli głównej za takie pieniądze, o biżuterii i innych gadżetach nawet nie wspominam.

macki na wystawie jednej z wielu knajp w China Town

'miejsce dla niepełnosprawnych'

obrazki z Camden

'ze wszystkim, co ma oczy, można się zaprzyjaźnić.'

efekt spotkania z couchsurfingowym znajomym Sandy, Jamesem. 'narysujmy siebie nawzajem' - od lewej: James w moim wykonaniu, ja w wykonaniu Sandy i Sanda w wykonaniu Jamesa.

p.s. a drogą powrotną wpadłam jeszcze na trzydniową chwilę do Krakowa. ludzie z Krakowa wyglądają tak (czemu mężczyźni w moim towarzystwie odkrywają w sobie upodobania do crossdressingu?):

sobota, 24 września 2011

z ostatnich dni

to, co udało mi się ostatnio upolować na mieście i w okolicach.

strona z książki dla dzieci 'Jak narysować syrenkę?'

buldożkopotwór z dedykacją

złota myśl z młocińskiego muru

czwartek, 22 września 2011

pracowo

kilka przykładów z zadań typu 'wybierz i wstaw odpowiednie słowo.' zajęcia z Poważnymi Biznesmenami w firmach, poziomy pre-intermediate i advanced. to pogrubione to właśnie jest słowo, które ponoć pasowało najlepiej.

1. do you want some blood with that coffee?
2. a vegetarian is a person who doesn't eat people.
3. the snake gave me an angry roar.

naprawdę, czasem kocham moją pracę.

statystyka