czwartek, 4 listopada 2010

szkolne potwory i forfitery

tak wygląda moja ulubiona pomoc dydaktyczna ze szkoły, w której pracuję...

...a tak tablica po lekcji z pierwszakami. 'bo pani ma talent do rysowania takich straszydeł!'

twórczość dzieciaków z grupy koleżanki. ta praca na dole mnie zastanawia... ciekawe, co by na to powiedział jakiś nawiedzony psycholog (czy jest na sali jakiś nawiedzony psycholog?).

środa, 3 listopada 2010

święci, duchy, dynie i wata na patyku

w zasadzie to nie planowałam notki z okazji Wszystkich Świętych, ale Dorota spytała mnie, czy się takowa pojawi, podsyłając jednocześnie materiały - stwierdziłam, że w sumie to czemu nie.

rzecz w tym, że nasi prawdziwie kosmopolityczni rodacy nie muszą się już zastanawiać, czy wolą obchodzić Dzień Wszystkich Świętych czy może Halloween - ba, oni nie muszą nawet dzielić swojego cennego czasu pomiędzy te dwa święta, bo potrafią je z właściwym sobie wdziękiem połączyć i załatwić za jednym zamachem. tak więc, idąc na jeden z co większych warszawskich cmentarzy, pod bramą można kupić znicza i ustrojoną sztucznymi kwiatami wiązankę, a także pięknie powycinaną dynię i halloweenową maskę, posilając się przy tym jakimś festynowym daniem z grilla albo watą cukrową. bo czemu ma być nudno, jeżeli może być światowo - i to po naszemu?

wszystkie zdjęcia autorstwa Doroty.

wtorek, 2 listopada 2010

piosenki o crossdressingu

na forum jakiejś grupy na last.fm była kiedyś (a może i nadal jest) taka zabawa, w której trzeba było wypisać dziesięć tytułów piosenek zawierających dane słowo albo treścią nawiązujących do danego tematu. ostatnio, przy okazji słuchania czegoś tam, doszłam do wniosku, że piosenki traktujące o panach ubranych w damskie ciuszki pojawiają się na mojej playliście stosunkowo często, jeśli wziąć pod uwagę, że w większości słucham w miarę niegejowskiej muzyki. postanowiłam zrobić listę, którą tu prezentuję:

1. Pink Floyd - Arnold Layne
2. Alice Cooper - The Saga of Jesse Jane
3. Monty Python - The Lumberjack Song
4. Tim Curry - Sweet Transwestite (z musicalu Rocky Horror Picture Show)
5. Aerosmith - Dude
6. Lou Reed - Walk on the Wild Side
7. The Beatles - Get Back

ma ktoś coś do dodania? (japońskie się nie liczy.)

poniedziałek, 1 listopada 2010

Wszystko

kolejna porcja Absolutnie Niepowiązanych Ze Sobą Zdjęć.

nie, to nie pornos. to książka dla dzieci.

niby wszystko normalnie... ale czy Wy też macie wrażenie, że w tej reklamie jest coś bardzo niepokojącego?

p.s. i niech ktoś powie, że to nie jest fantastyczne. a to? a to?

p.p.s. nie mogę się doczekać. a skoro już mowa o robotach... polecam genialny komiks internetowy.

niedziela, 31 października 2010

Hell O'Kitty

Hello Barbarian!

też macie skojarzenia z jakąś makabryczną fermą, gdzie w niecnym celu masowo hoduje się dzieci?

i nie myślcie sobie, że to jakieś bootlegowe produkcje - i torba, i lalki znalezione w Bardzo Firmowych Sklepach (Deichmann i C&A bodajże).

sobota, 30 października 2010

lingwistyka futurologiczna

'(...)znać tylko sam język, jakim ludzie będą się porozumiewali ze sobą i maszynami za 10, 20 bądź 30 lat - to nie znaczy jeszcze - wiedzieć, o czym oni będą wtedy najchętniej i najczęściej mówili. a właśnie to trzeba wiedzieć, albowiem zazwyczaj pierwej się mówi, a potem się myśli i działa. podstawowe niedociągnięcia wszystkich dotychczasowych prób zbudowania Futurologii Odjęzykowej, czyli Prognolingwy, wynikały z fałszywej racjonalności procedur. uczeni zakładali bowiem milcząco,iż ludzie będą mówili w Przyszłości same rozsądne rzeczy i że podług tego będą postępowali.

tymczasem badania wykazały, iż ludzie mówią przeważnie głupstwa. aby więc symulować w ponadćwierćwiekowej Ekstrapolacji typowo ludzki sposób wysłowienia, zostały przez nas skonstruowane Idiomaty oraz Komdebile (Komfuszery), to jest - Idiomatyczne Automaty oraz fuszerujące Komputery-Debile, i one to dopiero utworzyły Paragenagratykę, tj. paralogiczną generatywną gramatykę Języka Przyszłości.'
S. Lem, 'Wielkość urojona'

p.s. byłam wczoraj na 'The Social Network' w kinie. słowo 'fejsbuk' pojawia się niemal w każdej mojej rozmowie i to z zatrważającą częstotliwością - po tym seansie stwierdziłam, że to straszne. bo naprawdę, to JEST straszne. tu pisałam, że nie korzystam z fejsbuka (a był to styczeń 2010).

piątek, 29 października 2010

pod telefonem

x: dzień dobry, słyszałam, że pani korepetycji udziela, zgadza się? a mogłaby pani do nas przyjść? bo wie pani, mój syn to ten angielski w szkole przeżywa, jak to mówią, jak małpa okres.

statystyka