Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własna twórczość literacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własna twórczość literacka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 grudnia 2010

głupot, sentymentów i powodów do zażenowania ciąg dalszy

a co tam, pomyślałam, że jednak wrzucę tego Bardzo Poważnego Fanfika, o którym wspominałam w poprzednim poście - z prośbą o przymknięcie oka na odrobinę kotołackości w nim zawartej, bo napisałam go cztery lata temu. motyw przewodni - 'Piraci z Karaibów,' część bodajże druga.

Dżek Sparoł przesiadywał właśnie w jednej ze swoich prawie ulubionych knajp (wolałby przesiadywać w jednej ze swoich ulubionych knajp, niestety przesiadujące w nich pamiętliwe kobiety oraz Fanki Żądne Krzyżowania Go Ze Wszystkimi Męskimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów stanowiły poważne zagrożenie dla jego życia i zdrowia) gdy w drzwiach owej knajpy pojawił się wysłannik ze zwojem pergaminu w dłoni.wysłannik ów zbliżył się do Dżeka (biorąc pod uwagę, że jest to Poważny Fanfik Yaoi powinna teraz nastąpić scena łóżkowa, jednakowoż ze względu na zamiłowanie autorki do elementów zaskoczenia sceny łóżkowej nie będzie) i rozwinął pergamin.
- szef wytfurni filmowej Łolta Dizneja uprzejmie informuje, że jego wakacje na Kamczatce i dziewięćdziesięcio ośmio pokojowy apartament w Kazahstanie pochłonęły całe dochody z pierwszej części filmu - a jako, że ma on w planie jeszcze zakup Cholernie Drogiego Garbusa i nowego odkurzacza, musimy zrobić część drugą.

jak powiedział, tak zrobili - z tym, że sfinansowanie części drugiej pochłonęło tak ogromne koszta, że szefowi wytfurni prawdopodobnie nie wystarczyłoby na nowy odkurzacz - tak więc zrobiono jeszcze część trzecią, a ponadto całą serię gier na telefony komórkowe i maskotek przedstawiających Dżeka Sparoła w skali jeden do jednego.

nie myślcie jednak, że zrobienie części drugiej (czy tym bardziej trzeciej) przyszło im z łatwością. co prawda opłacili aktorów, dźwiękowców, kamerzystów, mądrych ludzi od efektów specjalnych i jeszcze mnóstwo innych osób i zamierzali już zacząć kręcić, gdy nagle jakieś dziwne przeczucie tknęło Dżeka.
- czegoś mi tu brakuje - stwierdził.
- reżysera? - spytał Łil- nie ma się czym przejmować, reżyser wyszedł tylko na piwo i niedługo powinien wrócić...
- nie, to nie to... coś jakby... ta rzecz na 'm'...
- makijaż? - odezwała się któraś z Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów.
- niee...
- majtki? - spytała nieśmiało Elizabet, po czym jakby przypomniała sobie o czymś, bo z przerażoną miną wybiegła do garderoby.
- co? a... nie. zaraz... wiem... chodziło mi o scenariusz!
ekipa popatrzyła po sobie, a reżyser zwalający się właśnie pod stół w jakiejś knajpie połączył się z nią na moment myślami.
- po co nam scenariusz? - zapytał filozoficznie Kraken - mamy efekty specjalne...
- i Dżeka Sparoła! - dodał Barbarossa.
- i... łóżko? - zagaiła nieśmiało Elizabet, która wróciła właśnie z garderoby, znacznie spokojniejsza.
Dżek Sparoł, jako miłośnik filmów posiadających głębię i niosących ze sobą wyższe wartości, nie zgodził się na oparcie drugiej części wyłączie na efektach specjalnych - jednak fakt posiadania Dżeka Sparoła i wspomnianego przez Elizabet łóżka dość szybko go przekonał, że nawet taki film może być filmem niezwykle wartościowym.
w ten sposób uradzono, ku wielkiej radości Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów, że pierwszą sceną drugiej części winna być scena łóżkowa. Dżek Sparoł położył się więc na łóżku, a kamerzysta wyszedł na chwilę z knajpy, w której pił z reżyserem, żeby ową scenę nakręcić.
- pierwsze piętnaście minut mamy z głowy - stwierdził zadowolony Łil, podczas gdy kamerzysta dalej kręcił leżącego na łóżku Dżonego Depa - pomyślmy teraz co zrobić z pozostałymi stu trzydziestoma..
tu z pomocą przyszedł Dejwi Dżons, który właśnie wyłonił się zza scenografii. ledwo pojawił się na planie, a już Dżek Sparoł poderwał się z łóżka (przerywając, ku ogromnemu niezadowoleniu wszystkich Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów, pasjonującą scenę łóżkową) i chciał się rzucić w jego ramiona, jednak Dejwi Dżons pozostał obojętny.
w tym momencie między Dżekiem a Dejwim rozpętało się coś na kształt kłótni małżeńskiej, jednak żadna z Fanek Żądnych Krzyżowania Dżeka Ze Wszystkimi Bohaterami Wszystkich Kasowych Filmów nie wie, czego właściwie owa kłótnia dotyczyła, bo wszystkie były w tym momencie zbyt zajęte ustalaniem który z bohaterów jest seme, a który uke. usłyszały tylko ostatnią wypowiedź Dejwiego Dżonsa:
- nie jestem taki łatwy, jak ci się to wydaje! aby zdobyć mnie, musisz wpierw zdobyć moje serce! a konkretniej klucz do mojego serca. a jeszcze konkretniej to klucz do skrzynki z moim sercem. a tak w gruncie rzeczy to samą skrzynkę też, bo gdzieś mi się ostatnio zgubiła...
to rzekłszy, Dejwi Dżons zniknął ze scenografią, pozostawiając skonfundowanego Dżeka Sparoła i resztę ekipy, uradowaną z faktu, że poza scenami łóżkowymi w filmie będzie też fabuła. jakaś fabuła. ostatecznie, szukanie klucza do serca Dejwi Dżonsa (a konkretniej klucza do skrzynki z sercem Dejwiego Dżonsa i samej skrzynki też) także można nazwać jakąś fabułą, prawda?
- co by nam nie wyszło - stwierdził sentencjonalnie reżyser, ocucony właśnie przez faceta od efektów specjalnych - nie będzie to gorsze od drugiego "Matrixa".

i tak oto ekipa powzięła postanowienie, że w części drugiej Dżek Sparoł, z pomocą Łila i Elizabet, będzie poszukiwał klucza do serca (a właściwie do skrzynki z sercem i samej skrzynki też) Dejwiego Dżonsa.

p.s. a skoro przy starociach jesteśmy, to macie tu zdjęcie mojego świętej pamięci szczura, przysypiającego na jakichś Bardzo Ważnych Kserówkach.

poniedziałek, 10 maja 2010

skojarzenia

o ataku robotycznego jednorożca kiedyś już było - niemniej warto wspomnieć raz jeszcze, a to dlatego, że Jaszczurce udało się znaleźć oryginalny teledysk do piosenki z gry - teledysk zaskakujący z kilku powodów, między innymi dlatego, że piosenka okazuje się trwać niemal cztery minuty (a nie zapętlone w kółko 30 sekund, jakie to wrażenie odniosłam z gry), i, co więcej, teledysk MA FABUŁĘ. właśnie do fabuły chciałam tu nawiązać, bo ta od razu skojarzyła mi się z filmem obejrzanym w czasach liceum, mianowicie z Domem latających sztyletów. film zrobił na mnie kiedyś wrażenie na tyle duże, że pozostawił trwały ślad w mojej twórczości literackiej: popełniłam scenariusz do teatralnej adaptacji filmu. scenariusz był już co prawda kiedyś publikowany i na moim starym blogu, i na (legendarnym w pewnych kręgach) SPAMie, niemniej pozwolę sobie zaprezentować go raz jeszcze, gdyż wierzę, że przez zawarte w nim walory artystyczno-edukacyjne zasługuje on na trzecią młodość, tym razem w Szafie Potwora.

DOM LATAJĄCYCH SZTYLETÓW
czyli streszczenie fabuły, której tak naprawdę nie było.

występują: 
ONA - córka zmarłego władcy 'tych dobrych,' mistrzyni miecza i pełnoetatowa pracownica domu uciech.
ON - wróg, acz w szeregach przyjaciela.
ON II - przyjaciel, acz w szeregach wroga.
BURDELMAMA - przywódczyni 'tych dobrych,' pod przykrywką profesji haniebnej.
ŻOŁNIERZE - 'ci źli.'

scena I
ŻOŁNIERZ:
musimy JĄ złapać!
ŻOŁNIERZ II:
mamy JĄ!
ON:
uratuję cię!
ONA:
aaaaaaaaaaa!

 scena II 
ON:
(ratuje JĄ)
ONA:
(dziękuje MU wylewnie)

 scena III 
ON:
kocham cię.
ONA:
zostaw mnie!

 scena IV 
ONA:
kochasz mnie?
ON:
nie.
ONA:
(zostawia GO)
ON:
(podąża za NIĄ)

 scena V 
ŻOŁNIERZE:
(dopadają JĄ)
ON:
(znowu JĄ ratuje)
ONA:
(dziękuje MU jeszcze wylewniej)
BURDELMAMA:
(demaskuje JEGO i JEGO II, który cały czas człapał się za towarzystwem)

 scena VI 
ON II:
kocham cię.
ONA:
kocham innego.
ON II:
(wścieka się)

 scena VII 
burdelmama:
zabij GO.
ONA:
(skonsternowana)

 scena VIII 
ONA:
(prowadzi GO na rzeź)
ON:
kocham cię.
ONA:
kocham cię.
ONI:
(kochają się)

 scena IX 
ONA:
uciekaj.
ON:
ucieknij ze mną!
ONA:
(waha się)
ON:
(ucieka sam)

 scena X 
ONA:
(goni GO)
ON II:
(goni JĄ)
ON II:
kocham cię i nie mogę bez ciebie żyć.
ONA:
(goni GO dalej)
ON II:
przepraszam, ale w takim razie muszę cię zabić.
(zabija JĄ)

 scena XI 
ON:
(zawraca i znajduje JĄ)
ONA:
(leży)
ON:
zabiłeś JĄ! teraz będę musiał cię zabić!
ON II:
to się dobrze składa, bo ja też miałem cię zabić.
ONI:
(walczą)
ONA:
(umiera w międzyczasie)
ŚNIEG:
(pada)
ONI:
(walczą dalej)
ONA:
(umiera całkiem na śmierć)
ONI (I i II):
(wpadają w rozpacz)
ON:
(całuje JĄ)
WIDOWNIA:
nekrofil!
ON II:
(odchodzi)
ŚNIEG:
(pada dalej)
ON:
(zamarza)

kurtyna, klaka, pomidory w puszkach.

KONIEC.

wtorek, 23 marca 2010

bestsellerowa powieść w stylu Whartona, Kinga i Browna

a w zasadzie szkic bestsellerowej powieści, którą kiedyś na pewno napiszę. z dedykacją dla Doroty, która mnie natchnęła i wspomogła pomysłami podczas rozmowy na gadu-gadu oraz dla trzech autorów wymienionych w tytule notki.

Zenon obudził się tego ranka z wszechogarniającym poczuciem bezsensu. Laury nie było, a on został sam w ich wspólnej sypialni w ich wspólnym mieszkaniu na ich wspólnej barce na malowniczej rzece na malowniczym francuskim zadupiu i mógł tylko rozmyślać o tym, co bezpowrotnie utracił, oddawać się swoim rozważaniom na temat sensu życia i być niespełnionym artystą malarzem, czyli robić jedyną rzecz, w której się w życiu naprawdę spełnił.
Laura powiedziała mu, że wychodzi tylko do kiosku po gazetę, ale on wiedział, że to koniec ich małżeństwa i że ona nigdy już nie wróci.
wstał z łóżka, założył swoje różowe papucie i rozejrzał się dokoła, z bólem stwierdzając po raz kolejny, że wszystko w pokoju przypomina mu o jego wieloletnim małżeństwie, które właśnie legło w gruzach. (...)*
kiedy uporał się już ze wszystkimi porannymi czynnościami, które normalnie mogły być przecież tak pełne radości i nadziei na wspaniały, pełen niespodzianek dzień, a teraz przynosiły mu wyłącznie ból i tęsknotę za obecnością Laury, udał się do swojej pracowni, by tam, kontemplując wszystkie nieszczęścia, jakie go w życiu spotkały, oddać się malowaniu swojego czterdziestego ósmego autoportretu. nie mógł wiedzieć, że nigdy nie będzie mu dane go dokończyć...
zamoczył pędzel w farbie i już, już miał nim musnąć płótno, oddając na nim w bardzo realistyczny sposób utworzoną przez ból, cierpienie i głębokie myśli zmarszczkę na swoim czole, kiedy usłyszał, że ktoś dzwoni do drzwi jego barki. okazało się, że była to harcerka sprzedająca ciasteczka, a on, choć to zupełnie nie w jego stylu, w otchłani swojego bólu i cierpienia postanowił się z nią przespać. jak postanowił tak zrobił i już, już zamierzał się dalej spełniać się w roli niespełnionego artysty malarza, gdy ciszę w jego pracowni przeciął niczym bardzo ostry nóż (zadający wiele bólu i cierpienia, które skłaniają do głębokich rozmyślań nad sensem życia i celem bólu i cierpienia) kolejny dzwonek do drzwi. tym razem była to sympatyczna staruszka z sąsiedztwa, która robiła właśnie ciasto na przyjazd swoich wnucząt i odkryła, że skończył jej się cukier. Zenon, choć to zupełnie nie w jego stylu, w otchłani swojego bólu i cierpienia postanowił się z nią przespać. Przespali się więc, paląc jednocześnie bardzo cienkie papierosy w bardzo długich fifkach a potem ona umarła, bo była strasznie stara.
jej śmierć posłużyła Zenoniwi za powód do jeszcze czarniejszej rozpaczy i jeszcze głębszych rozmyślań nad sensem egzystencji, tak jak i do nieco mniej głębokich rozmyślań nad tym, co zrobić ze zwłokami. jak na prawdziwego niespełnionego artystę przystało, najpierw Zenon zastanawiał się nad użyciem ich w swoim pełnym symbolizmu kolażu, ale w końcu z pomysłu zrezygnował i nakarmił zwłokami swoje krwiożercze kaczki, które hodował na poddaszu.
po wykonanej pracy udał się do łazienki, by umyć ręce, i tam zauważył nagle straszliwą rzecz: z umywalki wystawała czyjaś stopa, sterta desek i oko na szypułce, które z wielkim znawstwem oglądało wiszące na ścianie czterdzieści siedem autoportretów Zenona. Zenona sparaliżował strach, ale zaraz przypomniało mu się, że powinien naprawić dach w salonie i poszedł do sklepu kupić gwoździe.
w sklepie była straszna kolejka, w której stał przez piętnaście lat, kontemplując ból swojej egzystencji. poznał tam też Anzelma który był wampirem, co nie ma żadnego znaczenia dla tej historii, i, choć było to zupełnie nie w stylu Zenona, w otchłani swojego bólu i cierpienia postanowił się z nim przespać. przysporzyło mu to kolejnego dylematu moralnego, bo został gejem i nie wiedział jak o tym powiedzieć dziesięciorgu dorosłych dzieci swoich i Laury, które najprawdopodobniej wcale nie były jego, ale i tak nie wiedział jak im o tym powiedzieć.
w końcu Zenon wrócił do swojej barki razem z gwoździami za które zapłacił trzy dolary i ekspedientka wydała mu czterdzieści siedem dolarów z pięćdziesięciodolarowego banknotu, by zastać tam piękną i nieustraszoną panią inspektor, która odwiedziła go by zbadać tajemniczą sprawę stopy, sterty desek i oka na szypułce, które wystawały z umywalki. po krótkiej inspekcji i przespaniu się z Zenonem piękna i nieustraszona pani inspektor odkryła, że barka Zenona i Laury ma długą i mroczną historię, należała bowiem do zakonu Templariuszy, a wcześniej służyła za dom publiczny w czasach kamienia łupanego. okazało się też, że w schowku na miotły stoją pokryte pismem runicznym starożytne kalosze faraonów.
piękna i nieustraszona pani inspektor zadzwoniła do bardzo znanego historyka, który natychmiast przybył na barkę, by odczytać starożytne runy, wcześniej jednak przespał się z piękną i nieustraszoną panią inspektor i Zenonowi zrobiło się bardzo przykro, że bardzo znany historyk woli przespać się z piękną i nieustraszoną panią inspektor niż z nim.
po przespaniu się z piękną i nieustraszoną panią inspektor bardzo znany historyk wziął się za mozolne odczytywanie tajemniczych run, by w końcu dojść do wniosku, że kryją one tajemnicę sensu życia i celu bólu i cierpienia i właśnie miał zdradzić jak brzmi owa tajemnica, gdy nagle z wody wynurzył się zombie Elvis, przespał się z Zenonem, po czym zamordował brutalnie całą trójkę i zatopił barkę wraz z tajemnicą sensu życia i celu bólu i cierpienia, poznanie której nigdy już nie będzie dane zwykłym śmiertelnikom.

*w miejscu '(...)' znajdował się oryginalnie trzydziestostronnicowy opis emocji i rozmyśleń bohatera, przerywany okazjonalnie malowniczym opisem otwierania lodówki celem zrobienia śniadania, kontemplacją sękatych desek na suficie i krótką odą do fałdy na dywanie w toalecie, której bohater przyglądał się z wielką uwagą podczas robienia kupy.

statystyka