Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 sierpnia 2012

Kosmos Kosmos

odkryłam nową knajpę niedaleko Placu Konstytucji - mają cydr o smaku taniego wina i genialne wnętrze z mackami, Sputnikiem i Picardem. warto.

przed wejściem

macki

startrekowa maszyna do pinballu.

p.s. skoro już o ciekawych knajpach z mackami mowa, to warto jeszcze wspomnieć o Dzikim Ryżu na Wspólnej:

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

niedziela, 5 sierpnia 2012

różne różności

takie tam, ostatnio nazbierane.

Laszlo i pluszowy buldog jedzą frytki.

z TeleTygodnia bodajże

mojego rozmiaru oczywiście nie mieli.

z cyklu 'reklama żenująca'

(z podziękowaniem dla Agaty, która rzecz zauważyła)

sieci wifi moich sąsiadów ('pestka' akurat jest moja, na część jamnika).

p.s. a to jest moje zdjęcie z prawdopodobnie największym udomowionym szczurem na świecie (na zdjęciu nie widać jego dupy, która stanowi dziewięćdziesiąt procent szczura - stąd może nie wydawać się taki wielki):

wtorek, 31 lipca 2012

ursynowskie spacerowanie

kilka obrazków z moich okolic.

wczesnowieczorny widok z Kopy Cwila

na bloku koło Kopy

zakład fryzjerski dla cyklopów (?) koło metra Stokłosy

nowy mural na wywietrzniku stacji metra Kabaty

absolutnie genialna witryna salonu optycznego na Kabatach.

sobota, 21 lipca 2012

szmateksowe

w moim szmateksie pojawiła się ostatnio wizażystka. wizażystka ma na oko koło osiemdziesiątki, chodzi z balkonikiem, wpycha się obcym ludziom do przymierzalni (najchętniej w momencie, kiedy są najmniej ubrani) i udziela im fachowych porad. upodobała sobie na przykład dwie panie (obie tak plus-minus może z dziesięć lat od niej młodsze) i znosiła im najbardziej wydekoltowane ubrania, jakie udało jej się znaleźć - bo 'jak jest się takim młodym jak wy to trzeba trochę ciała pokazać.' mi coś nie chciała doradzać, sama nie wiem jakie wnioski powinnam z tego faktu wyciągnąć. w każdym razie zrobiłam (wtedy i nie tylko wtedy) trochę ciekawych szmateksowych zakupów (ubraniowych też, ale opowiadanie o ubraniach jest nudne).

serialowe kubki

płaszczki - po prawej nowa, po lewej nabyta dawno temu

nowa płaszczka ujęła mnie detalami.

całe towarzystwo, które zamieszkuje teraz w mojej pościeli (z czego nowa jest tylko płaszczka, ale pięknie się komponuje z całą resztą)

pluszowe kameleony pozują na moim koszyku od roweru (stwierdziłam, że jak już kupuję to niehumanitarnie będzie kupić tylko jednego).

macki

macki może nie są szczególnie urodziwe (i mają zeza), ale za to pochodzą z londyńskiego Akwarium, które rok temu odwiedziłam (wtedy takich macek tam nie mieli - mieli inne, które oczywiście też kupiłam).

pluszowy Dalek - zdaje mi się, że oryginalnie był pokrowcem na termofor, ale u mnie służy po prostu jako ozdoba bocznej ścianki regału.

na koniec kilka książek i płyta. swoją drogą to w jednej ze szmateksowych książek, które ostatnio kupiłam (nie ma jej na zdjęciu, to bodajże jakaś Bronte), znalazłam to:

zdaje mi się, że (przynajmniej do momentu upowszechnienia podróży w czasie) ze zwrotem mogą być problemy.

teraz skończyło się bieganie po szmateksach, jakoś ciężko mi wygospodarować czas w godzinach, w których są otwarte. niby dobrze, bo stopień zagracenia mojego mieszkania nie rośnie w takim zatrważającym tempie - ale tak naprawdę to źle, bo ja bardzo lubię zagracać moje mieszkanie.

środa, 18 lipca 2012

praca

chwilowo prawie nie uczę (bo wakacje), ale za to zajmuję się czymś innym i być może w ogóle odejdę od uczenia (chociaż żal mi będzie cholernie). w każdym razie było troche fajnych/ciekawych/zabawnych rzeczy zanim skończył się ten rok szkolny, a ja ich jeszcze tu nie pokazywałam i właśnie mam zamiar to zrobić.

typowy kurs do CAE

kreatywność Poważnych Biznesmenów (i Bizneswomen, jakkolwiek to słowo odmienić)

kolejny fajny tekst wygrzebany w podręczniku (tu akurat Language Leader intermediate)

długo się zastanawiałam czy to tu wrzucić, ale w końcu zdecydowałam, że wrzucę i tylko oczywiście ocenzuruję (bardzo profesjonalnie, jak widać) imię i nazwisko. test końcowy Straży Miejskiej i wypracowanie autorstwa Człowieka Bez Absolutnie Żadnego Poczucie Humoru.

propos Straży Miejskiej to dość długo i bezowocnie katowałam z nimi present simple i present continuous, przy okazji przyszło mi do głowy coś takiego (JEST różnica):

piątek, 13 lipca 2012

na Grochowie i gdzie indziej

jakiś czas temu miałam rozmowę o pracę na Grochowie. tak powitał mnie Grochów zaraz po wyjściu z autobusu:

poza tym trafiło się trochę ciekawych rzeczy na grochowskich i gocławskich murach:

Gocław, przedobrzenie w tłumaczeniu (angielskim):

trochę streetartu z innych okolic:

mural na Pradze, któremu od zawsze chciałam zrobić zdjęcie

z Powiśla

z Woli (macki?).

statystyka