wtorek, 20 marca 2012

z cudzej lektury

'z racji, że wrzucasz czasem cytaty z książek na bloga, to masz,' napisała Agata. to mam.

'zanim Georg zdążył zniknąć otwierają się drzwi biura i wchodzi Libermann, funkcjonariusz cmentarza miejskiego. jednym rzutem oka ogarnia maszynkę spirytusową, grzane wino, pidżamę Georga i skrzeczy:
- urodziny?
- grypa. - odpowiada Georg
- gratulacje!
- co tu jest do gratulowania?
- grypa wprowadza ruch w interesach. zauważyłem to na cmentarzu. o wiele więcej umarłych.
- panie Libermann - mówię do krzepkiego osiemdziesięciolatka - nie mówmy o interesach. pan Kroll ma ciężki, kosmiczny atak grypy, który właśnie heroicznie zwalczamy. może spróbuje pan szklaneczkę lekarstwa?
-pijam tylko wódkę. od wina staje się jeszcze trzeźwiejszy.
-mamy również wódkę'

E. Remarque, 'Czarny obelisk'

poniedziałek, 19 marca 2012

aktualizacjowywanie

choruję ostatnio na niemanie czasu, czy raczej na niemanie wystarczająco dużo czasu żeby zrobić wszystko, co chciałabym zrobić. tak naprawdę to czas właściwie jest, ale carpe diem i te sprawy, zawsze przyjemniej coś pooglądać, wyjść na piwo albo - jak przez dwa ostatnie niezjazdowe weekendy - wsiąść w pociąg i odwiedzić kogoś na drugim końcu Polski. nie to, żeby tak kompletnie mnie nie było w internetach, bo w międzyczasie dość aktywnie produkowałam głupoty na fejsbukach, ale fejsbuki fejsbukami, na fejsbukach pisze prawie każdy, a blog to już jakiś tam wyższy poziom bodajże (chociaż jak tak patrzę...). w każdym razie chwilowo odłożyłam na bok wszystkie Bardzo Ważne Rzeczy i zamiast na przykład tłumaczyć teksty o mózgu albo wypełniać tabelki, za które płacą mi Prawdziwymi Pieniędzmi (znaczy się nie za same tabelki mi płacą, ale muszę te tabelki wypełniać, żeby wiedzieli, ile zapłacić i dlaczego właściwie u nich pracuję), będę nadrabiać blogowe zaległości, żeby przez kilka kolejnych dni (kilkanaście? folder ze śmieciami na bloga waży, o zgrozo, 40 mega) móc się chwalić tym, co mam do powiedzenia i pokazania (to nie tak jak myślisz).

póki co trochę macek, bo bawię się ostatnio w archeologa we własnym domu, odkrywam, przeglądam, wyrzucam i układam stare bibeloty, a przy okazji ulokowałam co większe z moich ośmiornic (a także Królika, Do Którego Mam Sentyment i Cośtamjeszcze) na najwyższej półce regału i zrobiłam im zdjęcie. no.


środa, 22 lutego 2012

wtorek, 21 lutego 2012

biznes

'ended up at the Linguaphone Institute in Oxford Street, where i enrolled for a course of Italian lessons. rather dog-eared surroundings, but the people there are pleasant and smile a lot and Mr C, my Italian coach, looks convincingly Italian and makes little jokes about his language. (...) but the course he started me on looked so unutterably dull - it was all about being a businessman and leaving briefcases at the airport and meeting secretaries and - oh! - it was so awful i told them i didn't think i could manage to summon up any enthusiasm for it.'
M. Palin, 'Diaries 1969-1979: The Python Years'

i dlatego nienawidzę uczyć biznesu.

sobota, 18 lutego 2012

piątek, 17 lutego 2012

kultura

sytuacja nie do końca autentyczna, ale zainspirowana dialogiem podsłuchanym na wydziałowym korytarzu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...