odkryłam nową knajpę niedaleko Placu Konstytucji - mają cydr o smaku taniego wina i genialne wnętrze z mackami, Sputnikiem i Picardem. warto.
p.s. skoro już o ciekawych knajpach z mackami mowa, to warto jeszcze wspomnieć o Dzikim Ryżu na Wspólnej:
blog o ośmiornicach, dinozaurach, zakupach z drugiej ręki, podróżach, głupotach oraz (poniekąd) o glottodydaktyce.
odkryłam nową knajpę niedaleko Placu Konstytucji - mają cydr o smaku taniego wina i genialne wnętrze z mackami, Sputnikiem i Picardem. warto.
p.s. skoro już o ciekawych knajpach z mackami mowa, to warto jeszcze wspomnieć o Dzikim Ryżu na Wspólnej:
kilka obrazków z moich okolic.
zakład fryzjerski dla cyklopów (?) koło metra Stokłosy
nowy mural na wywietrzniku stacji metra Kabaty
absolutnie genialna witryna salonu optycznego na Kabatach.
jakiś czas temu miałam rozmowę o pracę na Grochowie. tak powitał mnie Grochów zaraz po wyjściu z autobusu:
poza tym trafiło się trochę ciekawych rzeczy na grochowskich i gocławskich murach:
Gocław, przedobrzenie w tłumaczeniu (angielskim):
trochę streetartu z innych okolic:
mural na Pradze, któremu od zawsze chciałam zrobić zdjęcie
z Powiśla
z Woli (macki?).
zaczął się sezon plenerowo-ogniskowy, więc chodzi się na imprezy do lasu. najlepiej jak imprezy są przebierane, bo wtedy można wyjść z domu w stroju niestandardowym i robić na ulicy wstyd sobie, i, co ważniejsze, towarzyszącym znajomym. ostatnio z okazji jednej z takich imprez zamieniliśmy się w lesie płciami.
zaczęło się oczywiście od fejsbukowego eventu. jako, że las jest Ciemny, Straszny i Odległy, trzeba było stworzyć mapkę dla odwiedzających go po raz pierwszy. Agata B., będąca Organizatorką i Jubilatką (bo impreza była urodzinowa) podjęła się zadania, jednak nie spełniła go w zadowalającym stopniu, gdyż mapka Jej autorstwa okazała się zbyt mało szczegółowa i nie uwzględniała pewnych szalenie istotnych elementów topografii. całe szczęście, że pod ręką byłam ja i skorygowałam rażące uchybienia:
mapkę umieszczam tu kierując się Miłością Bliźniego - ogniska w Lasku Młocińskim są wśród warszawiaków dość popularną rozrywką, a pewnie wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw, jakie tam czyhają (w tym miejscu pozdrawiam wszystkich, którzy trafili tutaj wpisując w Googlach coś w stylu 'jak dotrzeć na ognisko na Młocinach?').
jak już wspomniałam, ognisko było urodzinowe, więc wypadało przynieść jakiś prezent. Jubilatka podobno lubi kaktusy, więc kaktus został nabyty, ale należało go jeszcze ubrać tak, żeby wpasował się w temat imprezy. w tym miejscu przedstawiam Zbigniewa:
charakteryzacja Zbigniewa (również tworzona w lesie, z tym, że już w innym lesie. dzień był ładny i udało się połączyć przyjemne z innym przyjemnym pożytecznym).
Gorsi Bracia Zbigniewa, czyli produkty uboczne jego narodzin
a tu już w drodze na imprezę - jedziemy ze Zbigniewem metrem.
dojazdów ciąg dalszy (bo Młociny to taki koniec świata, że trzeba się wlec metrem, trzema autobusami, promem i dorożką) - ze Zbigniewem i Tadeuszem przystrojonym w moje urodzinowe boa (którego zresztą nie oddał mi do tej pory - podejrzewam, że po prostu tak bardzo Mu się spodobało, że teraz zakłada je codziennie do pracy).
już na miejscu - obdarowana, obdarowujące i Zbigniew.
Jubilat(ka) z mężczyzną/kobietą
ja w pełnej krasie
dupy
więcej dup.
p.s. a potem było inne ognisko, w innym lesie, i też narysowałam mapę. gdyby ktoś, kto kiedyś będzie czytał tego bloga chciał się akurat dowiedzieć, jak dotrzeć na ognisko w Lesie Kabackim, służę pomocą:
chyba rzucę pracę nauczyciela i zostanę kartografem, bo tak mi świetnie idzie z tymi mapami.
...czyli ciąg dalszy zaległości iwentowych, bo mam kilka fajnych zdjęć do pokazania.
na Pikniku było w tym roku jakoś tak mniej niż średnio (chociaż to może być kwestia mojej zmniejszającej się z roku na rok tolerancji na tłumy), a na Targach nawet tak naprawdę nie byliśmy, po prostu obeszliśmy kilka stoisk na zewnątrz. no, ale znalazły się dwie ośmiornice, Nieczynny Wulkan i Darmowe Nożyczki, więc nie było tak zupełnie źle.
zwłoki na Pikniku
UKSW reklamowało się robakami.
piknikowe macki. pierwszy zestaw macek to bodajże maskotka jakiegoś koła archeologów (i nawet ma imię, którego niestety nie pamiętam, chociaż zostaliśmy sobie przedstawieni).
roboty i inne Fajne Rzeczy
Nieczynny Wulkan
Darmowe Nożyczki - leżały gdzieś na chodniku, zupełnie bezpańskie. chcieliśmy je wykorzystać do straszenia tłumu, który z założenia miał się w efekcie trochę od nas odsunąć, ale niestety, okazało się, że tłum nie boi się Nożyczek.
a to już Targi - ewidentnie nie trzeba umieć pisać żeby sprzedawać książki.
ostrożności nigdy za wiele.
p.s. a po iwentach odpoczynek w pubie. odpoczywając stworzyliśmy dzieło sztuki: