sobota, 9 kwietnia 2011

piątek, 8 kwietnia 2011

lego vodka

różne bywają imprezy.

(z dumą przedstawiam szczyt moich możliwości jako grafika komputerowego.)

środa, 6 kwietnia 2011

wandalizm Wrocławski

ostatnio jestem we Wrocławiu częstym gościem. tym razem zwiedzanie ograniczyło się głównie do akademika, ale to wcale nie znaczy, że nie było intensywnie. ten... zapraszam na dużo głupich głupot.

(prawie) niezawodne ekrany informacyjne na warszawskim Dworcu Centralnym

kolejny wrocławski krasnal (tak żeby jednak pokazać tutaj coś bardziej związanego z samym miastem zanim przejdzie się do prawdziwie głupich głupot - zresztą zdjęcia krasnali to już tradycja w moich wrocławskich postach).

akademikowy współlokator Martyny i Oli

najwyższej klasy body art z Edwinem w roli modela

'nie wiem co narysować, powiedz coś inspirującego.'

sztuka użytkowa

jeszcze więcej body artu (i artystka na ostatnim zdjęciu)

głupia głupota produkcji cudzej, znaleziona koło akademikowej windy

poranne 'siedzę na fejsbuku i nie mam kaca' party

a, no i nie mogę nie wspomnieć, że tym razem udało mi się we Wrocławiu kupić macki (nie byle jakie, prehistoryczne). o, takie macki:

niedziela, 3 kwietnia 2011

ściany i mury

tym razem już tylko warszawskie.

na Hożej

koło Mostu Poniatowskiego

obok słynnych pawilonów na Nowym Świecie

już nie do końca twórczość namurna, ale wcale nie mniej przez to frapująca - nieumarły kot wiszący w Klinice Małych Zwierząt na SGGW (wykonany, jak głosi podpis, przez Mateusza, lat dziesięć).

p.s. bonusowo mogę pokazać zdjęcie, na którym Pani Matce udało się uchwycić moją prawdziwą naturę (a także przepiękny, pokomunistyczny wystrój dużego pokoju).

statystyka